Uzbrojeni funkcjonariusze rosyjskiego OMON-u wdarli się do tureckiej fabryki dywanów w Rostowie, zatrzymali 15-tu jej pracowników i zrabowali cały sprzęt komputerowy oraz urządzenia – podaje Kavkazcenter, powołując się na dyrekcję zakładu.
Zatrzymanym Turkom nie przedstawiono żadnych zarzutów i osadzono w areszcie. Pracowali oni legalnie – mieli rosyjskie wizy, pozwolenia na pracę i podpisane umowy z zakładem Merinos – skarży się jego dyrektor Erdogan Szeker.
Jednocześnie grożąc użyciem przemocy rosyjscy funkcjonariusze zażądali, aby do zakładu natychmiast przyjechali także ci pracownicy, którzy tego dnia mieli wolne i przebywali w domach. Nieoficjalnie funkcjonariusze grożą zatrzymanym Turkom, że zostaną oskarżeni o “międzynarodowy terroryzm” i zamknięci w obozie pracy przymusowej.
Rosyjska milicja wyniosła także z zakładu cały sprzęt, nie wystawiając żadnego zaświadczenia o konfiskacie, nakazu rewizji, ani nie przedstawiając żadnej oficjalnej decyzji o zamknięciu fabryki. Konsulat Turcji wystosował do rosyjskiego MSZ oficjalną notę protestacyjną w związku z bandyckim najazdem na turecką firmę.
Przypomnijmy, że prezydent Władimir Putin w swoich groźbach pod adresem Ankary kilka razy podkreślał, że “Rosja nie ma nic przeciwko tureckiemu narodowi, ma natomiast pretensje do rządzącej Turcją kliki”.
Dla każdego kto zna mentalność rosyjskiej władzy stało się wtedy jasne, że teraz rosyjskie represje spadną przede wszystkim na zwykłych tureckich robotników i biznesmenów, a winą za to reżim Putina obarczy właśnie turecki rząd.
Przypomnijmy, że rosyjsko – tureckie stosunki dyplomatyczne są na granicy zerwania po tym jak tureckie myśliwce zestrzeliły 24 listopada br. rosyjski bombowiec Su-24, który wtargnął w przestrzeń powietrzną Turcji.
W odpowiedzi Moskwa wprowadziła embargo na tureckie produkty żywnościowe oraz zawiesiła współpracę gospodarczą i naukowo-techniczną z Ankarą. W wygłoszonym w czwartek orędziu Putin zagroził też, że reakcja Rosji nie ograniczy się do sankcji handlowych.
W odpowiedzi turecki premier Ahmet Davutoglu podkreślił, że Rosji “nie uda się rzucić Turcji na kolana. Ankara zrezygnowała też z importu gazu i ropy z Rosji zapowiadając, że znajdzie sobie innych dostawców.
Zerwano także rozmowy o budowie gazociągu z Rosji do Turcji pod Morzem Czarnym, w który rosyjskie władze zainwestowały już ogromne środki. Władze w Ankarze podjęły decyzję o przyspieszeniu budowy alternatywnego Gazociągu Transanatolijskiego z Azerbejdżanu.
Kresy24.pl



