
Fot: UNIAN
Komisja Europejska zapowiedziała monitorowanie sytuacji w Polsce w związku z „rosnącą liczbą zgłoszeń dotyczących przemocy wobec Ukraińców”. Bruksela powołuje się na unijne przepisy dotyczące walki z rasizmem, ksenofobią i przestępstwami z nienawiści. Jest jednak istotny szczegół: reakcja KE nastąpiła na prośbę ukraińskich mediów.
To właśnie ukraińskie media zaalarmowały Brukselę, powołując się na policyjne statystyki. A te, rzeczywiście pokazują niebezpieczny trend. Według danych KGP w pierwszej połowie 2026 roku obywatele Ukrainy zgłosili w Polsce o ponad 30 proc. więcej przypadków przestępstw z nienawiści niż rok wcześniej.
Komisja Europejska odpowiedziała na prośbę Radia Svaboda. Jej przedstawiciel podkreślił, że UE sprzeciwia się wszelkim formom przestępstw z nienawiści i mowy nienawiści, a także wskazał na obowiązek państw członkowskich monitorowania i ścigania takich przypadków.
Bruksela będzie przyglądać się między innymi temu, jak Polska stosuje przepisy nakazujące karanie publicznego nawoływania do przemocy lub nienawiści ze względu na pochodzenie narodowe i etniczne.
„Komisja monitoruje wdrażanie decyzji ramowej we wszystkich państwach członkowskich, w szczególności w Polsce” – powiedział rzecznik Komisji Europejskiej przypominając, że prawo UE nakłada na państwa członkowskie obowiązek kryminalizacji mowy nienawiści i publicznego podżegania do przemocy, w tym ze względu na pochodzenie narodowe lub etniczne.
W ostatnim czasie w Polsce istotnie dochodziło do bulwersujących zdarzeń. We Wrocławiu ukraińska para została brutalnie zaatakowana przez trzech Polaków. Mężczyzna został przewrócony i kopany w głowę, a kobieta również została uderzona, gdy próbowała go bronić. W Gdyni 76-letni mężczyzna miał dwukrotnie uderzyć Ukrainkę drewnianą laską. Z kolei w jednym z autobusów mężczyzna wulgarnie obrażał ukraińskie nastolatki.
Każdy taki przypadek zasługuje na zdecydowane potępienie i reakcję organów ścigania. Problem polega jednak na tym, że napięcia narodowościowe w Polsce nie są zjawiskiem jednostronnym.
W przestrzeni publicznej odnotowywane są również przypadki agresji, gróźb i ataków, których ofiarami są Polacy, a których tłem są konflikty związane z narodowością lub wzajemnymi uprzedzeniami. Nie można więc sprowadzać całego problemu do jednej strony konfliktu społecznego.
W lipcu br. 36-letni Polak i jego 44-letnia partnerka zostali pobici przez trzech Ukraińców. Mężczyzna zmarł na skutek obrażeń. Również w lipcu, 44-letni obywatel Ukrainy dotkliwie pobił kobietę i mężczyznę w Janówku Pierwszym. Jest w rękach policji. 1 sierpnia późnym wieczorem, na klatce schodowej bloku przy ul. Gagarina we Wrocławiu, obywatel Ukrainy ugodził nożem 30-letnią kobietą. Jej życie było zagrożone. Sprawcę zatrzymano jeszcze tego samego wieczoru.
To rodzi pytanie o szerszą perspektywę unijnej reakcji: czy walka z ksenofobią i przestępstwami z nienawiści powinna obejmować wszystkich poszkodowanych – niezależnie od tego, czy są Polakami, Ukraińcami czy obywatelami innego państwa?
Komisja Europejska zapowiada więc monitoring sytuacji w Polsce. Pytanie brzmi jednak, czy unijna lupa obejmie wszystkie przypadki przemocy i nienawiści, czy przede wszystkim te, w których ofiarą jest obywatel Ukrainy.



