Charge d’affaires ambasady Ukrainy w Moskwie wezwany w poniedziałek do MSZ Rosji po incydentach, do których doszło w miniony weekend w Kijowie. Przypomnijmy, że nacjonaliści ukraińscy zorganizowali marsz, podczas którego obrzucili kamieniami przedstawicielstwa rosyjskich instytucji. Obecna na miejscu policja nie reagowała. Rosyjskie media nazywają sobotnie wydarzenia pogromami.
Według rosyjskiego MSZ czytamy, że na ręce ukraińskiego charge d’affaires w Moskwie złożono protest przeciwko “kontynuacji rusofobicznych ataków ukraińskich nacjonalistów, którzy przy współudziale władz, zaatakowali 17 i 18 lutego Rosyjskie Centrum Nauki i Kultury, przedstawicielstwo Rossotrudniczestwa i biura rosyjskich banków w Kijowie”.
MSZ Rosji potępiło “bierność policji, która odgrywała rolę statystów” i “graffiti, które niszczą symbole rosyjskiego państwa”. Moskwa jest też zaniepokojona “wzrostem neonazistowskiego nacjonalizmu na Ukrainie, który wyraźnie korzysta z ochrony i wsparcia oficjalnych władz kraju”.
Jak informowaliśmy tu, uczestnicy akcji liczącej kilkaset osób przeszli centralnymi ulicami miasta pod przedstawicielstwo Rossotrudniczestwo, Sbierbanku i Alfa Banku. Brali w niej udział członkowie OUN, Białego Młota, Zgromadzenia Społeczno-Narodowego, Czarnego Komitetu i Komitetu ds. Uwolnienia Więźniów Politycznych. Ukraińcy maszerowali pod hasłem „Śmierć Rosji”
Kresy24.pl/AB


