Komisja śledcza ds. Amber Gold zapowiedziała przesłuchanie ministra transportu w gabinecie Donalda Tuska, pracującego obecnie na Ukrainie.
Sprawą żywo zainteresowały się media na Ukrainie, gdzie “człowiek o twarzy stopy” (copyright by Zalewski & Mazurek) od 2016 roku pełni funkcję szefa Ukrawtodoru – odpowiednika naszej GDDKiA.
Weźmy opiniotwórczą “Ukraińską Prawdę”. Autor opublikowanego dzisiaj materiału pisze, że Amber Gold była “piramidą finansową”, która działa upoważnienia Komisji Nadzoru Bankowego działała w latach 2009-2012.
Mowa również o tym, że zdaniem przedstawicieli obecnej władzy, piramida ta nie mogłaby funkcjonować bez politycznego parasola Platformy Obywatelskiej.
Przedstawiono poszkodowanych: 11 tysięcy osób, które, uwierzywszy w “bursztynowe złoto”, nierzadko straciły oszczędności wielu lat, a nawet całego życia.
Piszemy o tym nie dlatego, by pastwić się nad Platformą cudzymi rękami, ale by odnotować fakt, że media głównego nurtu – by nie powiedzieć gorzej – nie mają już monopolu na transmisje wiedzy o Polsce za granicę.
Trudno jednocześnie mówić o tym, by Ukraińska Prawda stała się PiS-owską jaczejką. Jest tu bowiem miejsce również na racje “Zegarmistrza” (to słowo akurat nie pada).
Nowak, wzorem swojego politycznego mentora, bardzo dba o swój PR. Mówi tak: “termin przesłuchania (23 maja) jest dla mnie niezręczny. Nie będę go jednak przekładać, bo chcę wyjaśnić wszystkie wątpliwości komisji”.
My zwrócimy tylko uwagę, że wczoraj zwrócił się do posłanki Wassermann, żeby mu “napisała smska”, dzisiaj natomiast opowiada androny, że traktuje komisję śmiertelnie poważnie.
Takie kocopały to my, a nie nas! … A może ktoś Nowakowi przez noc podpowiedział, że wezwanie komisji śledczej jest dla każdego obywatela RP wiążące.
Kresy24.pl

