UNIAN (odpowiednik naszego PAP-u): “Majdan w Polsce”. Ukraińska Prawda: “Majdan w Warszawie”. Czy tak wygląda cały ukraiński internet? Na szczęście nie. Są tacy, którzy piszą o “kryzysie politycznym”.
W sumie trudno się czemukolwiek dziwić. Jeśli przez 2,5 dekady głównym źródłem informacji o Polsce była Czerska i jej akolici, ale ostatecznie i tak Czerska, to naiwnością byłoby sądzić, że ten stan rzeczy zmieni się radykalnie od jesieni 2015 roku. Stare przyjaźnie trwają, notesy pełne są tych samych, sprawdzonych numerów….
Tym bardziej, że w grę wkroczyła Unia Europejska, okresowo dokonując na Polsce “uboju rytualnego”, to znaczy mówiąc o zamachu na praworządność, staczaniu się w odmęty faszyzmu oraz prawicową myślozbrodnię.
Protestujący (KOD, GW, Platforma et consortes) odwołują się do jakże słusznych wartości: demokracji i wolności. Skoro więc zewsząd płynie komunikat, że są one w Polsce zagrożone, co zawsze potwierdzić może jeszcze Sławek Nowak, to znaczy, że coś jest na rzeczy: protestujący mają rację, tak, jak jakich ukraińscy przyjaciele w 2013/2014 r.
Szatan, jaki jest tu czynny, to szatan odwróconych pojęć – zupełnie, jak u Bułhakowa. Trudno bowiem zestawiać emerytowanych ubeków płaczących po swoich apanażach z tłumem Ukraińców żądających dla siebie wolności i godności – bo, chcąc stanąć w prawdzie, tak trzeba tę różnicę opisać.
Są jednak ukraińskie ZMI (media), które na szczęście posiadają – widać to na pierwszy rzut oka – inne kanały informacyjne, niż tuby poprzedniej władzy. Należy do nich chociażby espresso.tv. Reportaż z ostatnich dni na temat sytuacji to kawał rzetelnego dziennikarstwa.
Najpierw przedstawieni są protagoniści i ich racje – na chłodno. Potem następuje drobiazgowa analiza węzła ważkich wydarzeń politycznych w Polsce, które doprowadziły do manifestacji. Co ważne, w przeciwieństwie do innych mediów, odnotowany został marsz poparcia dla PiS-u zorganizowany przez Kluby Gazety Polskiej i Adama Borowskiego, a także fakt, iż grupka łajdaków chciała nie dopuścić Jarosława Kaczyńskiego do grobu brata…
Żeby nie było – ograniczenie swobody poruszania się dziennikarzy po polskim parlamencie nie było dobrym pomysłem. Nie zdobył się na to SLD-ówek, nie zdobyła się Platforma. Ta władza jednak tym różni się od poprzednich ekip, że, gdy słyszy – tak, jak teraz, że jest przeciw niej konsensus od prawa do lewa – potrafi ustąpić.
Kresy24.pl
