Prezydent Petro Poroszenko podpisał zakaz emisji w ukraińskiej telewizji rosyjskich filmów i seriali “propagujących struktury siłowe państwa-agresora”, czyli pokazujących rosyjską armię, policję i służby specjalne.
Zakaz opublikowano na stronie ukraińskiego prezydenta – podaje Korrespondent.net. Wcześniej zakaz ten uchwaliła Rada Najwyższa Ukrainy, zabraniając m.in. emisji jakichkolwiek rosyjskich filmów o armii Rosji. Z kolei ukraińska Państwowa Agencja ds. Kinematografii wycofała z kin 20 tego typu filmów produkcji rosyjskiej.
Rosyjskie filmy i seriale mają zostać zastąpione na Ukrainie polskimi. Poinformował o tym ukraiński minister kultury Wiaczesław Kirilenko, który rozmawiał na ten temat z przedstawicielami polskiej kinematografii.
Kirilenko podkreślił, że Ukraina całkowicie odłącza “najbardziej agresywne rosyjskie kanały telewizyjne” i wycofuje filmy “propagujące rosyjski imperializm i militaryzm”. Zapowiedział, że wkrótce zakaz obejmie także wydawanie i sprzedaż na Ukrainie rosyjskich książek o podobnym charakterze.
“Tymczasem Polska produkuje dużo seriali, które będą interesujące dla naszych widzów” – podkreślił ukraiński minister kultury.
Decyzja ukraińskich władz o zakazie emisji rosyjskich filmów oburzyła szefa rosyjskiej wytwórni “Mosfilm” reżysera Karena Szachnazarowa. W rozmowie z RIA zapewnił on, że Ukraińcy i tak będą oglądać rosyjskie produkcje.
“Mądrzy ludzie rozumieją, że sztuka to jedyny most ratujący kontakty między narodami w czasie kiedy pojawiają się między nimi trudności. Ten most pomoże potem odbudować wzajemne zrozumienie i przyjaźń między nami” – uważa rosyjski reżyser.
Trudno jednak zrozumieć, w jaki sposób owa “sztuka”, czyli rosyjska filmowa propaganda militarna miałaby pomóc Ukraińcom pokochać napadających ich Rosjan.
Czytaj także: Rosjanie nokautują nas w kinie historycznym
Kresy24.pl
