“Zdumiewające jest to, że dwoje czołowych pisarzy ukraińskich, Oksana Zabużko i Jurij Andruchowycz, zresztą hołubieni w Polsce, na wieść o filmie „Wołyń”, którego nie widzieli, bo na Ukrainie był zakazany, powiedzieli, że to ohydny paszkwil na wspaniały naród ukraiński i nóż w plecy włożony przyjaźni polsko-ukraińskiej. Skoro pisarze, którzy powinni być sumieniem narodu i umieć dostrzec, jakie dobre, a jakie złe cechy ma naród, są tak zaślepieni, trudno myśleć pozytywnie o naszych stosunkach z Ukrainą” — mówi kompozytor Krzesimir Dębski w rozmowie z portalem wPolityce.pl.
W opinii Dębskiego, swoista polityczna poprawność pozwala na wybielanie zbrodniczej ideologii ukraińskieog nacjonalizmu.
Przekonuje się, że nie należy mówić o zbrodniach ukraińskich, aby nie odpychać Ukrainy od Zachodu, żeby nie zaostrzać stosunków między naszymi krajami. Rzeczywiście, to komplikuje nasze kontakty, ale prawda jest ważniejsza. Kiedyś Rosjanie nie chcieli przyjąć faktów o Katyniu, jednak po projekcji filmu Andrzeja Wajdy w pewnej mierze przełknęli tę gorzką prawdę” – przypomina Dębski.
Jak dodaje Dębski, niektórzy Rosjanie nadal nie chcą przyjąć do wiadomości prawdy o Katyniu i podobny problem mają Ukraińcy, którzy “chcą wejść do UE, ale przecież nie wejdą do niej ze swoim nacjonalizmem”.
Do rozmowy portalu wPolityce.pl dołączony jest film „Było sobie miasteczko”. Narratorami filmu jest rodzina Dębskich: Krzesimir Dębski, jego matka Aniela, brat Wisław, syn Radzimir, bratanica Ulesława Lubek. Występują także Ukraińcy – obecni mieszkańcy Kisielina, z których większość pamięta tamte dramatyczne wydarzenia. Tytuł filmu to również tytuł monografii o Kisielinie i jego mieszkańcach napisanej przez nieżyjącego już ojca Krzesimira, Włodzimierza Sławosza Dębskiego. Oprawę muzyczną filmu stanowi muzyka Krzesimira Dębskiego zainspirowana wspomnieniami kresowymi, a zwłaszcza fragmenty Oratorium Kres Kresów, skomponowanego dla uczczenia pamięci ofiar mordów na Wołyniu. Prawykonanie utworu odbyło się 17 września 2008 r. w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Film jest nie tylko opowieścią o Polakach z Kisielina. To także refleksja nad zagładą polskich Kresów, ich bogatej kultury i tradycji, nad trudnym dziedzictwem tej zagłady
Z całą rozmową z wybitnym polskim kompozytorem oraz z filmem “Było sobie miasteczko” można zapoznać się tu. Czytaj również: PSL chce ustanowienia 11 lipca państwowym świętem pamięci o ofiarach ludobójstwa na Kresach.
Kresy24.pl/wPolityce.pl (HHG)
