
Kolejka do Rosnieftu na Preobrażeńskim Wale/Źródło:Czytelnicy MSK1.RU
Ataki Sił Zbrojnych Ukrainy na rosyjskie rafinerie powodują kolejne wyłączenia zakładów i niedobory paliwowe, jednak to nie Kijów – w opinii Rosjan – odpowiada za narastające problemy.
Rosyjskie społeczeństwo coraz częściej pretensje kierują do własnych władz, koncernów naftowych i sprzedawców paliwa. Takie reakcje społeczne są dla Kremla wyjątkowo niewygodne.
Andrij Sucharyna, analityk rosyjskiego oddziału organizacji Join Ukraine, przeanalizował w czerwcu i lipcu br., około 24 tys. publikacji i ponad 130 tys. komentarzy w 950 regionalnych kanałach w Rosji.
Wynik jest wymowny. Ukraina pojawia się w około 1 proc. komentarzy lub rzadziej. Tymczasem rosyjski rząd jest krytykowany w 5–7 proc. wypowiedzi, a kolejne 4–5 proc. skarg dotyczy stacji benzynowych, koncernów naftowych i dealerów.
Słowa „wojna” czy „SWO” pojawiają się zaledwie w 1–1,5 proc. komentarzy. Wezwania do zakończenia wojny również pozostają rzadkie. To akurat wcale nie dziwi, bo za takie wpisy idzie się do więzienia.
Choć oczywiście nie oznacza to masowego sprzeciwu wobec wojny, to zdaniem Sucharyny kryzys przede wszystkim podważa teorię o biernej akceptacji wojny. Przede wszystkim zgasło poczucie, że wojna toczy się daleko, przynosi nam jakąś korzyść, a państwo kontroluje sytuację. No nie jest tak. Rosjanie coraz wyraźniej odczuwają jej konsekwencje we własnym życiu.
Kolejki na stacjach, ograniczenia sprzedaży, rosnące ceny i problemy z dostępnością paliwa sprawiają, że wojna przestaje być czymś odległym.
Kryzys nie wywołał wprawdzie masowego zwrotu antywojennego. Pokazuje jednak coś niepokojącego dla Kremla: coraz więcej Rosjan zaczyna pytać, dlaczego ich własne państwo nie potrafi zapewnić im podstawowych rzeczy.
Według „Financial Times” ukraińskie drony zaatakowały rosyjskie rafinerie niemal 200 razy od początku 2026 roku – około 11 razy częściej niż rok wcześniej.
Problemy dotknęły między innymi rafinerie w Permie i Ufie. Po ataku na kompleks ZapSibNaftochim w Tobolsku zakład został czasowo wyłączony. Według „Financial Times” uszkodzenia rosyjskiej infrastruktury doprowadziły do wyłączenia niemal połowy jej mocy przerobowych.
12 sierpnia pojawiła się informacja, że Rosja, zmagając się z niedoborami, zaczyna sięgać po import benzyny z zagranicy.


