
Collage za TSN.ua
Chiny rewidują swoje relacje z Koreą Północną, gdyż obawiają się, że zacieśnienie sojuszu Moskwa-Phenian i jądrowe ambicje Kim Dzong Una zaczynają szkodzić strategicznym interesom Pekinu – pisze w analizie Foreign Affairs.
Intensywne zbrojenia KRLD wywołują bowiem duże zaniepokojenie w Korei Południowej i Japonii, co skłania je do zacieśnienia współpracy wojskowej z USA, a w przypadku Tokio – nawet do planów pozyskania broni jądrowej. Rosnąca obecność wojskowa Waszyngtonu w regionie i wzmocnienie militarne tych państw zdecydowanie nie leży chińskim interesie.
Pekin jest też zirytowany coraz szerszą współpracą KRLD z Rosją. Nie to, żeby Phenian przestał być zależny od Pekinu – nadal ponad 70% handlu zagranicznego Korei Północnej przypada na Chiny – dostawy żywności, ropy, nawozów i innych towarów, ale zależność ta zaczyna maleć, a Rosja wciska się tam coraz bardziej.
Chiny wcale nie są zachwycone, że Rosja dostarcza Kim Dzong Unowi technologie wojskowe i rakietowe, surowce energetyczne i pomaga obchodzić sankcje w zamian za dostawy koreańskiej amunicji i wysłanie do Rosji żołnierzy do pomocy w wojnie z Ukrainą.
Dotychczas Pekin miał niemal monopol na zaopatrywanie Phenianu i nie zamierza go tracić. Jednocześnie koreańskie próby rakietowe przy wspólnej granicy i incydenty, do których tam co pewien czas dochodzi, działają chińskim władzom na nerwy.
Wcześniej sojusznicze relacje między KRLD i Chinami opierały się w dużym stopniu na bliskości historycznej i dobrych kontaktach przywódców obu państw, ale ten model już nie działa – oceniają analitycy.
Jednocześnie Pekin wie, że Phenian jest dość odporny na wszelką bezpośrednią presję i próba wymuszenia na nim czegoś siłą szybciej doprowadziłaby do otwartego konfliktu, niż do jakichś ustępstw.
Dlatego Chiny postanowiły zastosować inną taktykę: zacieśnić dwustronne mechanizmy konsultacji wojskowych z Phenianem, a jednocześnie nie nalegać na jego szybkie rozbrojenie jądrowe, ale sprawić, by stał się bardziej przewidywalny i nie wywołał wojennego kryzysu w regionie.
To wszystko zostanie oczywiście poparte naciskiem ekonomicznym, który Chiny nadal są w stanie zastosować, machając przy okazji Koreańczykom “marchewką” w postaci większych chińskich inwestycji i dostaw surowców.
Przy takim podejściu natrętne wpychanie się Rosji ze swoimi ofertami dla Phenianu i osłabianie w ten sposób zależności Kim Dzong Una od Pekinu zdecydowanie Chińczykom przeszkadza. Można więc oczekiwać, że wkrótce chińska dyplomacja i agentura wpływu w Rosji dyskretnie choć stanowczo osadzi rosyjskie zapędy na półwyspie koreańskim.
Zobacz także: Syberia chce do Chin! “Po co nam wasza Moskwa?” (WIDEO)
