
Collage / media społecznościowe
Atak ukraińskich dronów ponownie sparaliżował późnym wieczorem moskiewskie lotniska Wnukowo i Szeremietiewo. Powtórzyła się sytuacja z poprzedniego dnia – donosi The Moscow Times.
W nocy na 3 sierpnia na dwóch stołecznych lotniskach odwołano lub opóźniono 40 odlotów i 80 przylotów. Część rejsów trzeba było przełożyć na następny dzień. Mer Moskwy Siergiej Sobianin potwierdził fakt nalotu.
Dobę wcześniej aż 4 lotniska w Moskwie miały podobne problemy. Według Flightradar24, na Szeremietiewie opóźniono lub odwołano wtedy 256 rejsów, na Wnukowie – 116, ograniczenia wprowadzono też na lotniskach Domodiedowo i Żukowskij. Paraliż lotnisk objął nie tylko rosyjską stolicę, ale także południe kraju, m. in. Soczi, Gelendżyk, Saratów i Penzę.
Przypomnijmy, że dzień wcześniej Wołodymyr Zełenski ostrzegł, iż rosyjska przestrzeń powietrzna stanie się niebezpieczna dla lotnictwa cywilnego. Zapewnił, że ukraińskie drony nie będą wprawdzie atakować cywilnych lotnisk i samolotów, ale ich masowe naloty na inne cele stwarzają ryzyko dla życia i zdrowia pasażerów.
“Rosyjskie niebo de facto zostanie zamknięte z powodu wojny rozpętanej przez Rosję” – zapowiedział ukraiński prezydent. Poprosił zagraniczne przedstawicielstwa dyplomatyczne w Kijowie i Moskwie, by przekazały to swoim rządom.
Jednocześnie szef MSZ w Kijowie, Andrej Sybiha oficjalnie powiadomił Organizację Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO), że rosyjska przestrzeń powietrzna stała się niebezpieczna i wezwał do całkowitego wstrzymania lotów do Rosji, by uniknąć ewentualnej tragedii. Po tym sygnale niektórzy przewoźnicy zaczęli natychmiast odwoływać połączenia.



