„Nasilą się ćwiczenia na poligonach w pobliżu Kaliningradu. Przy supermarketach pojawi się więcej czołgów i haubic. Jeżeli zwiększenie sił zbrojnych będzie znaczące, nie uda się go zamaskować. Jeżdżący do Polski Kaliningradczycy będą mogli to zobaczyć – komentuje dla „Komsomolskiej Prawdy” Władimir Abramow słowa z orędzia prezydenta Andrzeja Dudu o tym, że ze względu na złożoną sytuację geopolityczną Polsce potrzebna jest większa obecność NATO.
„Przestraszymy się nowoczesnych czołgów i armat?” – pyta rosyjski politolog i przechodzi do sedna wywodu:
„Jakikolwiek atak na Kaliningrad jest możliwy tylko w wypadku kompletnego szaleństwa, czyli III wojny światowej. Będziemy po prostu ćwiczyć. Oni po swojej stronie granicy, my po swojej. Biorąc pod uwagę, że na europejskim terytorium Rosji rozmieszczonych jest 2000 taktycznych rakiet jądrowych, jakakolwiek europejska wojna na duża skalę byłaby nawet nie schizofrenią, ale kompletnym bezmózgowiem” – pisze Abramow, w którego opinii prezydentura Andrzeja Dudy oznacza wzmocnienie rusofobicznych elementów w UE i NATO oraz możliwość pojawienia się “polskich sił pokojowych” pod Donieckiem i Ługańskiem.
Kresy24.pl/Komsomolska Prawda
