Argumentacja rosyjskiego Komitetu Śledczego jest prosta: pomniki upamiętniają walkę ZSRR z faszyzmem, a Rosja jest prawnym następcą ZSRR. Każde działanie wymierzone w te pomniki będzie więc traktowane jak atak na obiekt rosyjski i ścigane tak samo jak na terytorium Rosji.
Jednocześnie atakowanie sowieckich symboli będzie też przez Rosję automatycznie traktowane jako pochwała faszyzmu. Faktem, że taka interpretacja jest całkowicie sprzeczna z prawem międzynarodowym i zwykłą logiką Rosja nie zamierza się przejmować.
Na tej podstawie rosyjski Komitet Śledczy wytoczył już zaocznie sprawy karne obywatelom Ukrainy, którzy na terytorium swojego kraju uszkodzili lub usunęli sowieckie pomniki. Chodzi m.in. o pomniki w Glinianach w Obwodzie Lwowskim, w Odessie, Stryju, Nowomoskowsku w Obwodzie Dniepropietrowskim, Suchym Limanie w Obwodzie Odesskim, Charkowie i Babim Jarze w Kijowie.
“Zgodnie z rosyjskim prawem, obywatele innych państw, którzy popełnili przestępstwo poza granicami Federacji Rosyjskiej, podlegają odpowiedzialności karnej jeśli przestępstwo to godzi w interesy Federacji Rosyjskiej” – oświadczył rosyjski Komitet Śledczy.
O tym, że Rosja zamierza w ten sposób ścigać także obywateli polskich atakujących lub usuwających sowieckie pomniki w Polsce – na razie nic nie wiadomo, ale podstawę prawną do tego już sobie zrobiła.
Na tej zasadzie, zresztą, za “przestępcze działanie wymierzone w interesy Rosji” Moskwa może właściwie uznać cokolwiek, co jej nie pasuje w innym kraju, na przykład czyjąś wypowiedź o tym, że sowieccy żołnierze masowo gwałcili kobiety na zajętych terenach, albo że wspólnie z Hitlerem rozpoczęli II wojnę światową napadając na Polskę.
Przypomnijmy, że z kolei w ukraińskiej Radzie Najwyższej rozpatrywana jest poprawka do Kodeksu Karnego, na mocy której osoby, które negują fakt rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie mogą zostać skazane na 10 lat więzienia.
Kresy24.pl / Podrobnosti
