Przebywający na Węgrzech prezydent Putin nie tylko znów zaprzeczył, że wysłał na Ukrainę swoje wojska, ale przy okazji cynicznie zakpił z ukraińskiej armii.
– Oczywiście, przegrywać zawsze jest źle, to zawsze nieszczęście dla pokonanych. Szczególnie przegrywać z wczorajszymi górnikami i traktorzystami – „żartował” na temat przebiegu konfliktu w Donbasie prezydent Rosji podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Viktorem Orbanem. Ustosunkował się również do sytuacji pod okrążonym Debalcewem.
– Trzeba zakończyć problem związany z otoczonym ugrupowaniem. Nasze ogólne zadanie polega na tym, żeby ocalić życie ludzi, którzy znaleźli się w tym kotle. I żeby ten wrzód nie zaostrzył stosunków pomiędzy oficjalnymi władzami a pospolitym ruszeniem – demonstrował troskę i humanitarne pobudki Putin.
Co trzeba zrobić w tym celu? To gospodarz Kremla też już wie i znów przybrał z tej okazji pozę wysłannika pokoju. Stwierdził, że ukraińscy żołnierze powinni się poddać, władze w Kijowie im w tym nie przeszkadzać i nie prześladować za to. A bojownicy z Donbasu – nie przetrzymywać tych ludzi, lecz pozwolić na opuszczenie przez nich obszaru konfliktu i „powrót do rodzin”.
Kresy24.pl/unian.ua



