Rosja, państwo-terrorysta, ubiera się w szaty świętego i chce tworzyć antyterrorystyczną koalicję. Kraj, który od dziesięcioleci wspiera terroryzm i którego służby organizują zamachy terrorystyczne na własnych obywateli, deklaruje, że będzie wspólnie z narodami świata terroryzm zwalczać.
Podczas wystąpienia na Wschodnim Forum Gospodarczym we Władywostoku Władimir Putin oświadczył, że Rosja podejmuje działania, które w perspektywie mają doprowadzić do utworzenia międzynarodowej koalicji antyterrorystycznej wymierzonej w Państwo Islamskie. Dodał, że przeprowadził już stosowne rozmowy z przywódcami Arabii Saudyjskiej, Jordanii, Egiptu, Turcji i Stanów Zjednoczonych. Komentując zaś kryzys związany z migrantami z Syrii stwierdził, że to wynik narzucania swojej polityki przez państwa zachodnie krajom świata islamskiego i że on sam już przecież uprzedzał zachodnich partnerów o podobnym zagrożeniu.
Rosyjskie media, w tym rosyjskojęzyczne media w Polsce, potęgują atmosferę zagrożenia, z którym tylko przy udziale Rosji może poradzić sobie słaby zachodni świat i nagłaśniają, że już ponad 4 tys. bojowników Państwa Islamskiego przedostało się do państw UE, podając się za uchodźców, że jest to to początek zemsty za ataki lotnicze przeprowadzane przez międzynarodową koalicję z USA na czele, że chcą kalifatu nie tylko w Syrii, ale również na całym świecie i że ataki będą wymierzone w rządy państw zachodnich (SIC!).
Jednocześnie, podsycając konflikt, Moskwa wysyła sygnały, że chce zwiększyć swoje zaangażowanie w Syrii, nie wykluczając możliwości wykorzystania lotnictwa przeciwko wrogom syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada. Za bazę operacyjną dla rosyjskich sił powietrznych mogłoby posłużyć lotnisko w mieście Latakia, w północno-zachodniej części kraju.
O tym, że Moskwa nie wyklucza także możliwości wysłania do Syrii doradców wojskowych, napisał dziennik „Financial Times”. W zeszłym tygodniu pojawiały się informacje, jakoby w Syrii walczyły już rosyjskie oddziały. Moskwa miała także zwiększyć dostawy broni dla Damaszku i poczyniła inwestycje w syryjską infrastrukturę wojskową i logistyczną. Cytowani przez „FT” anonimowi przedstawiciele amerykańskich władz zwracają uwagę, że istnieją uzasadnione obawy, że lotnisko w Latakii zostanie wykorzystane do ataków na przeciwników Asada. Może ono posłużyć także za bazę sił powietrznych. Takie działania zdaniem Waszyngtonu mogą przeszkodzić w walce z dżihadystami i przyczynią się do wywołania kolejnej fali uchodźców.
Waszyngton wyraził zaniepokojenie doniesieniami o możliwym wzmacnianiu obecności wojskowej Rosji w Syrii. Działania takie mogą zaostrzyć konflikt, doprowadzić do większych ofiar śmiertelnych i wzrostu fali uchodźców, grożą także konfrontacją z działającą w Syrii koalicją przeciw Państwu Islamskiemu — głosi komunikat Departamentu Stanu.
W głębokim cieniu kryzysu migracyjnego – który wyparł z polityki i mediów państw Unii Europejskiej wszystkie inne sprawy międzynarodowe – Władimir Putin zaczął tworzyć pierwszą bazę rosyjskich wojskowych sił powietrznych w Syrii. To również pierwsza od końca zimnej wojny nowa rosyjska baza lotnicza poza terytorium dawnego Związku Sowieckiego. Inną bazę lotniczą Rosja zakłada w Lidzie na Białorusi, bardzo blisko granic Polski i Litwy, zatem NATO i Unii Europejskiej – pisze na portalu wPolityce.pl Grzegorz Kostrzewa-Zorbas (POLECAMY TEN AARTYKUŁ), podkreślając, że mimo trwających sankcji zachodnich przeciw Rosji i coraz większej recesji rosyjskiej gospodarki, Putin nie porzuca planów odbudowy supermocarstwa i imperium, włącznie z drogimi planami odtwarzania lub tworzenia od nowa baz wojskowych w odległych krajach na wielu kontynentach.
Media i rządy krajów Unii Europejskiej są bez reszty pochłonięte migrantami. Ale trzeba patrzeć dalej, niż na węgierski „mur” ze zwojów drutu luźno rzuconych na ziemię. Zachód musi wznosić zapory widzialne i niewidzialne przeciw dużo większym zagrożeniom – puentuje Kostrzewa-Zorbas.
Kresy24.pl/newsru.com/wPolityce.pl

