“Białoruś ma dla Polski fundamentalne znaczenie geopolityczne. Tak duże, że trzeba będzie przymknąć oczy na represje, byle tylko nie pchnąć Łukaszenki w stronę Rosji”. – pisze Andrzej Talaga w artykule opublikowanym w Rzeczpospolitej.
Autor dowodzi w swoim artykule, że choć moralność nakazywałaby Polsce poprzeć białoruską opozycję, nie należy tego robić, ponieważ nie ma ona realnej siły do obalenia Łukaszenki, a poza tym istnieje duże prawdopodobieństwo, że ewentualny upadek reżimu będzie chaotyczny i otworzy Białoruś na wpływy rosyjskie, które teraz są limitowane
Prawda, której warto spojrzeć w oczy jest taka, że barierą dla Rosji jest Łukaszenko, jeśli go zabraknie – zapora runie.
Celem naszej skutecznej polityki wschodniej powinno być przede wszystkim budowanie buforu pomiędzy Polską a Rosją. Jeśli będą go tworzyły państwa demokratyczne – znakomicie, jeśli to niemożliwe – trudno. Wiele dziesięcioleci temu prezydent USA Eisenhower powiedział o dyktatorze Dominikany Trujillo, wyjątkowej kanalii: „może to s…, ale nasz s…”. O Łukaszence nijak nie możemy powiedzieć, że jest „nasz”, ale z pewnością nie jest też rosyjski, a to dużo. Ponadto, nie jest kanalią. Przestał też być akceptowalny dla Rosji, która wysyła sygnały, że chcieliby się go pozbyć…
Kresy24.pl za Rzeczpospolita

