Putin znalazł przeciwnika na miarę swoich możliwości – kacze pisklęta. „Rossielhoznadzor” zarekwirował i spalił żywe kaczątka, przywiezione przez rosyjskiego obywatela z Charkowa w celach hodowlanych. Nie przedstawił jakoby odpowiednich dokumentów, więc wszystkie 50 kacząt zlikwidowano przez spalenie w krematorium.
Trwa wypowiedziana przez Putina wojna Rosji z jedzeniem. Po wprowadzeniu embarga na europejską żywność, rosyjscy inspektorzy nie ustają w jej poszukiwaniach. Cały świat obiegły niedawno zdjęcia palonych łotewskich pomidorów i miażdżonych traktorem setek ton włoskich serów. Teraz do putinowskiej kolekcji dołączyły spalone kaczęta z Ukrainy. Tak szaleniec z Kremla demonstruje – swoim obywatelom i światu – że nikogo i niczego, nawet kacząt się nie boi, żadne sankcje mu niestraszne, a swoją politykę będzie kontynuował.
Kresy24.pl

