
Grafika ilustracyjna: AI /belgorod-news.net
Celem Federacji Rosyjskiej ma być uczynienie największych ukraińskich miast maksymalnie trudnymi do życia, a w skrajnym wariancie – nie nadającymi się do zamieszkania – uważa polityczny komentator Igor Tyszkiewicz.
Jedno jest jego zdaniem coraz bardziej widoczne: Kreml chce wykorzystać najbliższe tygodnie, by uderzyć w ukraińskie miasta, logistykę i infrastrukturę. Jednocześnie Rosja ma przygotowywać się do potężnej mobilizacji w październiku – i wtedy odpowiedź Ukrainy może być znacznie mocniejsza niż dotychczas.
„Duża eskalacja może rozpocząć się w październiku” – uważa białoruski analityk. W jego ocenie najbliższa jesień i początek zimy mogą przynieść wyjątkowo intensywną fazę wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Jak twierdzi ekspert, strategia Kremla nie ogranicza się obecnie do prób zdobywania kolejnych kilometrów na froncie. Rosja ma przede wszystkim dążyć do maksymalnego pogorszenia warunków życia w największych ukraińskich miastach.
Według Tyszkiewicza szczególnym problemem dla Ukrainy stają się rosyjskie drony odrzutowe. Rosja wykorzystuje je obok dużych ataków rakietowych, a ukraińska obrona powietrzna nadal nie jest w stanie skutecznie przechwytywać zdecydowanej większości takich maszyn.
Na celowniku znajdują się m.in. obiekty energetyczne, elektrociepłownie, magazyny oraz infrastruktura logistyczna.
Szczególne znaczenie ma infrastruktura komunalna. Analityk zwraca uwagę na próby atakowania kijowskiej oczyszczalni ścieków Bortnicza. Jej poważne uszkodzenie mogłoby doprowadzić do ogromnych problemów z kanalizacją i oczyszczaniem ścieków, a w najgorszym scenariuszu – do skażenia Dniepru.
Zdaniem Tyszkiewicza chodzi o coś więcej niż niszczenie pojedynczych obiektów. Celem ma być uczynienie największych ukraińskich miast maksymalnie trudnymi do życia, a w skrajnym wariancie – nie nadającymi się do zamieszkania. To z kolei mogłoby uruchomić masową falę migracji wewnętrznej. Jeżeli z samego Kijowa wyjechałby milion ludzi, pojawiłyby się gigantyczne problemy z ich zakwaterowaniem, zatrudnieniem i zaopatrzeniem. Podobny scenariusz mógłby dotyczyć Charkowa, Sum, Czernihowa, Odessy, Zaporoża czy Dniepru.
Jeszcze bardziej niepokojąco brzmią informacje dotyczące rosyjskiej mobilizacji. Tyszkiewicz mówi o dokumentach, które trafiły do sieci dzięki hakerom, dotyczące rosyjskich planów mobilizacyjnych. Według przytaczanych przez niego informacji Kreml może jesienią próbować pozyskać nawet milion nowych żołnierzy.
Rosyjska kalkulacja ma być prosta: zwiększyć liczebność armii i próbować przełamać ukraińską obronę masą. Ekspert wskazuje jednocześnie na problemy Rosji z uzupełnianiem strat. Według danych przywoływanych przez zachodnie media rosyjska armia ma mieć miesięczny deficyt rzędu 1000–1200 ludzi. I pomimo zapewnień Putina, że słuchy o mobilizacji to bzdura, Kreml może próbować rozwiązać problem w ten właśnie sposób.
Tyszkiewicz uważa jednak, że rosyjska przewaga może być krótkotrwała. Ukraina ma kontynuować ataki na rosyjskie zakłady produkcyjne, rafinerie i infrastrukturę. Szczególnie ważnym celem mają być fabryki produkujące elektronikę i komponenty potrzebne rosyjskiemu przemysłowi wojskowemu.i.
Ale na tym nie koniec; „Myślę, że do końca września ukraińska balistyka również sprawi Rosji niemiłą niespodziankę. Być może nawet wcześniej. Rosjanie zaczną naprawdę wpadać w kłopoty – ponieważ nie mówimy tu o Wildberries, Ozonie czy rafineriach ropy naftowej, ale o dużych fabrykach – mówi Tyszkiewicz.
– Kolejnym obszarem jest rozwój dronów przechwytujących do zwalczania dronów z napędem odrzutowym. O ile wiem, przetestowano już trzy modele. Do połowy września kilka działających modeli może być gotowych i rozpoczną się ich zakupy. Następnie kwestią będzie zwiększenie skali produkcji. Normalny poziom produkcji mógłby osiągnąć około połowy października.
Właśnie dlatego, według Tyszkiewicza, Rosja stara się obecnie zmaksymalizować swoją tymczasową przewagę (miesiąc lub sześć tygodni), aby wyrządzić jak największe szkody ukraińskiej infrastrukturze.
Odpowiedzią Ukrainy będą ataki na terytorium Rosji i dalsza robotyzacja Ukrainy. Co więcej, front przechodzi obecnie znaczną restrukturyzację. Dlatego uważam, że w październiku i listopadzie Rosja może spotkać się z kilkoma nieprzyjemnymi niespodziankami bezpośrednio na froncie.
Kreml może również próbować wykorzystać groźbę wielkiej mobilizacji jako narzędzie nacisku na Stany Zjednoczone i państwa Zachodu. Przekaz ma być następujący: Rosja jest gotowa eskalować konflikt, więc Zachód powinien naciskać na Kijów, by zaakceptował rosyjskie warunki.
Tyszkiewicz uważa jednak, że taki scenariusz jest obecnie mało prawdopodobny.



