
Fot: Artem Maltsev/unsplash.com
Dziennikarze CNN przeanalizowali wpływ zachodnich sankcji na rosyjską gospodarkę i jej możliwości dalszego prowadzenia wojny. Wnioski?
Rosja w dalszym ciągu zarabia miliardy na eksporcie ropy i diamentów, jej produkcja wojskowa jest stabilna, a wiele banków nadal ma dostęp do międzynarodowego systemu finansowego. Według CNN Federacja Rosyjska dostosowała się do szerokiego zakresu sankcji wprowadzonych przez kraje zachodnie.
Według ustaleń CNN, rosyjska gospodarka wcale nie ugina się pod ciężarem zachodnich sankcji i faktycznie jest o 1% większa niż przed inwazją. Jednak długoterminowe perspektywy są dla Kremla znacznie gorsze – uważają dziennikarze. Aby sankcje zaczęły obowiązywać, potrzeba czasu.
„Wojna wypacza gospodarkę i pochłania zasoby do produkcji wojskowej w niezrównoważonym tempie” – czytamy w artykule.
Dziennikarze zwracają uwagę, że w przeciwieństwie do Zachodu, znaczna część Azji odmówiła wdrożenia środków ograniczających. Kraje azjatyckie nie tylko kupują ropę od Rosjan, ale także sprzedają im zaawansowany technologicznie sprzęt zakupiony wcześniej na Zachodzie.
Rosjanie przy zakupie sprzętu wojskowego korzystają z pośredników, zwłaszcza z Chin, Tajwanu i Korei Południowej.
Czy sankcje dotykaja jakoś mocno przeciętnego Rosjanina? Nie mogąc polecieć do Europy, Rosjanie odpoczywają zwłaszcza w Egipcie i Turcji. Luksusowe sklepy przepełnione są zachodnimi towarami sprowadzonymi dzięki Kazachstanowi.
Niektóre sankcje dotykają konsumentów. W grudniu rosyjskie linie lotnicze S7 podały, że około 20 procent ich samolotów zostało uziemionych, ponieważ ich silników wyprodukowanych w USA nie dało się naprawić, co doprowadziło do mniejszej liczby lotów i redukcji personelu.
Zdaniem Komisji Europejskiej sankcje będą miały długoterminowy wpływ na rosyjską gospodarkę. W ocenie opublikowanej w połowie 2023 r. organ wykonawczy UE stwierdził, że konsekwencje „z czasem będą się jeszcze bardziej nasilać, ponieważ środki będą miały strukturalny, długoterminowy wpływ na budżet Rosji, rynki finansowe, inwestycje zagraniczne oraz jej bazę przemysłową i technologiczną”.
Jednak koszty wojny na Ukrainie nie mogą pozostać bez wpływu. Tymczasem Rosja planuje zwiększenie na armię o 70 proc. w 2024 roku. Co więcej, planowane są wydatki socjalne w związku z wyborami prezydenckimi, do których przygotowuje się Władimir Putin. Te działania oraz niższe wpływy z gazu i ropy mocno nadszarpnął budżet Kremla.
Sektory takie jak edukacja i opieka zdrowotna ucierpią, bo więcej środków zostanie przesuniętych na wysiłek wojenny.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna przewiduje, że w ciągu najbliższych siedmiu lat eksport rosyjskiej ropy i gazu może spaść o 40–50%, choćby dlatego, że sprzęt nie będzie wymieniany, a inwestycje zagraniczne będą ograniczone.

