Prezydent Ukrainy, odnosząc się do niedawnego zamachu na Siegrieja Skripala, powiedział, że jest to rosyjska ingerencja w brytyjską suwerenność.
Przypomnijmy garść podstawowych faktów. Były agent sowiecko-rosyjskiego GRU (wywiadu wojskowego), który przeszedł na stronę Brytyjczyków, złapany a następnie zwolniony na mocy porozumienia o wymianie szpiegów, został 4 marca 2018 roku otruty produkowaną wyłącznie w Moskwie substancją o nazwie Nowiczok.
Brytyjscy dżentelmeni tymi razem nie wytrzymali – i trudno im się dziwić. Jeśli na terytorium ich państwa obce państwo może zamordować, kogo chce, nie świadczy to najlepiej o sprawności jego służb, które zresztą – jak głosi historyczna fama – w czasie zimnej wojny zostały dokładnie zinfiltrowane przez KGB.
Brytyjscy dżentelmeni nie wytrzymali. Najpierw Boris Johnson, szef dyplomacji, stwierdził, że Kreml “zuchwale lekceważy najistotniejsze zasady międzynarodowego współistnienia”, następnie minister obrony Gavin Williams, pytany o groźby Kremla co do wydalenia brytyjskich dyplomatów, powiedział, że “Rosja powinna się zamknąć”.
W podobnym duchu wypowiedział się – naszym zdaniem: bardzo słusznie – Petro Poroszenko na twitterze, pisząc, że ukraińskie przesłanie dla Rosji jest inspirowane słowami Gavina Williamsa: “zamknij się i idź precz”. Polska – jak sądzę – chce tego samego. Nie trzeba nam przeprosin: po prostu pozwólcie nam o sobie zapomnieć.
Telesfor
