Rozmieszczenie rosyjskich systemów rakietowych „ziemia – powietrze” SA-15 i SA-22 oraz myśliwców Su-30 w Syrii, stanowi potencjalne zagrożeniem dla sił NATO – mówi naczelny dowódca sił NATO w Europie, generał Philip Breedlove w rozmowie z „The Times”.
„Na syryjskich lotniskach widzimy zaawansowane systemy obrony powietrznej, które nie są przeznaczone do walki z „Państwem Islamskim”. Nie widziałem żadnych samolotów w PI, które wymagają systemów SA-15 i SA-22” – przekonuje Breedlove.
Zgodnie z klasyfikacją NATO, SA-15 to taktyczny system kierowanych rakiet ziemia-powietrze „Tor”, który jest w stanie zwalczać cele takie jak samoloty, śmigłowce, pociski manewrujące, bomby i pociski kierowane.
Sa-22, to współczesny rosyjski samobieżny przeciwlotniczy zestaw artyleryjsko-rakietowy „Pancyr-S1”, w którego skład wchodzą dwie dwulufowe armaty automatyczne 2A38M kalibru 30 mm oraz dwanaście przeciwlotniczych pocisków rakietowych 57E6 lub 57E6-E.
Według Breedlava, Rosja próbuje stworzyć strefę zamkniętą we wschodniej części Morza Śródziemnego, a głównym celem Moskwy jest utrzymanie dostępu do syryjskiego portu Tartus i wsparcie prezydenta Baszara al-Assada.
„Myślę, że po tym wszystkim, przeprowadzą jakieś operacje przeciwko Państwu Islamskiemu, żeby uzasadnić swoje działania w Syrii” – powiedział generał.
30 września, Rosja rozpoczęła naloty na pozycje przeciwników Baszara al-Assada w Syrii. Tego samego dnia rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało o 20 wylotach swoich samolotów i atakach na osiem obiektów. Według rosyjskiego MO, skutek nalotów zniszczone zostały składy amunicji, broni, paliwa i sprzętu wojskowego Państwa Islamskiego..
Zachód uważają, że rosyjskie lotnictwo nie uderza w pozycje islamistów, ale na terytoria kontrolowane przez syryjską opozycję. W wyniku bombardowania 30 września zginęło dziesiątki cywilów w prowincji Homs.
Kresy24.pl
