Kamienie, butelki i zgniłe jaja poleciały na policjantów, którzy usiłowali powstrzymać w Kiszyniowie wielotysięczny tłum demonstrantów usiłujący wtargnąć do domu miejscowego oligarchy oraz centrum biznesowego – podaje agencja Reutera.
Do zamieszek w stolicy Mołdawii doszło w niedzielę. Uczestnicy manifestacji protestowali przeciwko powiązaniom między rządem Pawla Filipa i miejscowymi biznesmenami. Sam premier ma jakoby być sterowany przez jednego z najbogatszych mołdawskich oligarchów Władimira Płahotniuka i to właśnie jego dom oraz centrum usiłował wziąć szturmem rozwścieczony tłum.
Ludzie krzyczeli “Precz z mafią!” i “Władza narodu, nie oligarchów!”. Naprzeciwko nich stanęło z pałkami kilkuset policjantów, którym ostatecznie udało się powstrzymać marsz. Demonstranci zapowiedzieli jednak kolejny protest w poniedziałek.
W 3,5-milionowej Mołdawii protesty wybuchają już od dawna. Ludzie są oburzeni spadającym poziomem życia, a będącym u władzy partiom zarzucają, że pomimo deklarowania od wielu lat kursu proeuropejskiego, nie przeprowadziły dotychczas w kraju żadnych poważnych reform. Wzywają UE i USA by nie wspierały skorumpowanych władz.
Oliwy do ognia dolała ujawniona w ubiegłym roku afera kiedy to okazało się, że z mołdawskich banków zniknęło ponad 1,5 mld USD. W wyniku tamtej afery korupcyjnej i poprzednich protestów Mołdawia przez kilka miesięcy w ogóle nie miała rządu.
Sytuacji nie poprawiło powołanie w styczniu br. rządu Pawla Filipa. Opozycja domaga się jego natychmiastowej dymisji i rozpisania przedterminowych wyborów. Reuters przypomina, że od początku 2015 r. Mołdawia miała już 6-ciu premierów.
Kresy24.pl

