
Collage / fot: Anna Konopackaja / Facebook
Zrelaksowana, “niezależna” i gotowa na wszystko. Była marionetkowa deputowana białoruskiego “parlamentu” Anna Konopacka ujawniła sensacyjne plany zacieśnienia współpracy polsko – białoruskiej i legalizacji Związku Polaków na Białorusi.
“Odpoczynek nad morzem jest bardzo przyjemny i korzystny dla dam. Ale musiałam na jakiś czas go przerwać i wrócić na Białoruś bo szereg projektów w Mińsku i Grodnie wymagał mojej obecności, a miałam też niecierpiące zwłoki sprawy w Warszawie” – zagaja tajemniczo wysłanniczka Łukaszenki.
Wcześniej przez lata odstawiała ona w reżimowym “parlamencie” szopkę na użytek naiwnego Zachodu udając tam “pluralistyczną opozycję”, zanim ta sama opozycja nie wywaliła jej w końcu ze swoich szeregów w 2019 roku za to, że służalczością wobec Łukaszenki przebijała nawet reżimowców. Domagała się na przykład, żeby przyznać mu dozgonny immunitet.
W wyborach prezydenckich w 2020 roku reżim wystawił ją, żeby zabrała trochę głosów Swietłanie Tichanowskiej. A w ostatnich sfałszowanych wyborach w 2025 roku posłużyła Łukaszence jako “demokratyczna dekoracja” do jego 87-procentowego “zwycięstwa”, udając “opozycyjną kontrkandydatkę” z 1,86% poparcia.
Ona dalej bowiem nazywa siebie opozycjonistką, choć taka z niej “opozycja” jak ZSL za komuny w Polsce, albo i gorzej. Jej dawne koleżanki – opozycjonistki nie mają, niestety – jak ona – możliwości odpoczynku w zagranicznych kurortach, bo aktualnie gniją i umierają w białoruskich karcerach. Ona na pewno bardzo im współczuje, a tylko z tego przepracowania zapomniała chociaż raz się o nie upomnieć.
Gratulujemy więc “pani opozycjonistce” dobrego samopoczucia i udanych wczasów, ale do rzeczy. Jakież to “nadzwyczajne projekty” anonsuje nam pani Konopacka? W imieniu Łukaszenki? A może być inaczej? Przytoczmy jej wpis na Facebooku:
“W ostatnim czasie nastąpiła znaczna poprawa stosunków (między Polską i Białorusią – red.), szczególnie w biznesie. Chodzi m. in. o możliwe wzajemne ‘otwarcie nieba’ między naszymi krajami. Uwolniona od amerykańskich sankcji Belavia (białoruskie linie lotnicze – red.) może uzyskać możliwość lotów do Warszawy z Mińska, a polski LOT – nad Białorusią i Rosją – do Azji.
Trzeba rozumieć, jak bardzo to wygodne dla obu stron! Są też korzystne informacje społeczne. Spotkałam się z Andżeliką Borys w Grodnie i za jej zgodą zapowiadam początek praktycznej realizacji projektu wznowienia działalności Społecznego Stowarzyszenia “Związek Polaków na Białorusi”.
Kwestie prawno – administracyjne wezmę na siebie, a kwestiami organizacyjnymi zajmie się Andżelika. 5 września w Białymstoku odbędzie się związane z tym wydarzeniem tematyczne spotkanie. Aha, pozdrawiam też wszystkich na Białorusi z Dniem Wiedzy!”
Cóż za wspaniała wiadomość! Teraz już będziemy mieli nie jedną pośredniczkę między Łukaszenką a Warszawą, czyli Andżelikę Borys, ale aż dwie, gdyż przydzielono jej do pomocy panią Konopacką. Wspólnie to już na pewno “otworzą nam to białoruskie niebo”.
A Związek Polaków na Białorusi uzyska w końcu legalną możliwość publicznego chwalenia Aleksandra Łukaszenki za jego wielką dobroć, troskę i życzliwość, którą niezmiennie otacza naszych rodaków, jak osobiście zapewniała jakiś czas temu w “Sowieckiej Białorusi” sama pani prezes Andżelika.
Wszystko zmierza więc w świetną stronę i choć pani prezes na razie jakby milczy, to z niecierpliwością czekamy na wyniki tego “tematycznego spotkania”, które pewnie będzie posiedzeniem Rady Naczelnej ZPB, czy tego, co tam z niej jeszcze zostało. Tylko dlaczego znowu w Białymstoku, skoro tak fajnie jest na Białorusi?
Co na to polski MSZ i premier? Wpuszczą Belavię Łukaszenki do Warszawy? Nas nie pytajcie, nie wiemy. Jedno co wiemy to, że urzędnicy zawsze uwielbiali takich “niezależnych pośredników”, co to i z tamtejszą władzą za pan brat i w swojej “opozycyjności” nadmiernie się nie wychylają, a też i nie tworzą niepotrzebnie niezręcznych sytuacji, kiedy znowu trzeba by upominać się o czyjeś krzywdy i brutalnie łamane prawa.
A pozdrowienia z okazji Dnia Wiedzy przyjmujemy. Bo choć na Białorusi nie jesteśmy, to wiedzy mamy całkiem sporo. I w miarę jak będzie rozkwitała ta nowa bratnia przyjaźń polsko-radziecka – oj, przepraszamy – polsko-białoruska, a wraz z nią korzystny handel z obozem koncentracyjnym Łukaszenki – będziemy się tą wiedzą sukcesywnie dzielić.


