15 pomników na wileńskiej Starówce przemawia od niedawna w kilku językach: „oddzwaniają” do zainteresowanych na smartfony. Szkopuł w tym, że mówią po litewsku i angielsku, a niektóre – dla podkreślenia „wielokulturowego charakteru Wilna” – również po ukraińsku, francusku i w jidysz. Tylko po polsku żaden się nie odzywa!
Przy 15 pomnikach i rzeźbach umieszczone zostały tabliczki z kodem kreskowym. Po zeskanowaniu kodu w aplikacji w smartfonie, można usłyszeć jak o wileńskim dziedzictwie kulturalnym, historycznym i architektonicznym opowiadają w ojczystych językach, którymi się posługiwali, uwiecznieni na pomnikach przedstawiciele różnych nacji. Jednak żaden, nawet Adam Mickiewicz nie mówi po polsku.
Jak na ironię ta atrakcja turystyczna została zrealizowana w ramach „kuturowego dialogu Wilna”.
Drodzy Litwini! Polskich śladów w Wilnie wymazać się nie da. Wszak to miasto polskością stoi od stuleci. Nie wspominając o tym, że Polacy stanowią również w dzisiejszym w Wilnie prawie jedną piątą mieszkańców, a co roku pojawia się tu kilkadziesiąt tysięcy turystów z Polski – o rodzinach nie wspominając.
Tak więc czym prędzej naprawcie to „niedopatrzenie”, jak nazwał milczenie po polsku wileńskich pomników wasz nowy mer Wilna Remigijus Šimašius, bo przynosi wam ono wstyd, potwierdzając kompleksy, zaściankowość i małostkowość oraz to, że do Europy, pomimo formalnej w niej obecności, nadal jest jezcze daleko.
Kresy24.pl
