“Rosja nie będzie tolerować chamstwa krajów zachodnich i zareaguje na wydalenie dyplomatów Kremla”, oświadczył we wtorek rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.
„Odpowiemy, bez wątpienia – powiedział Ławrow, pytany przez agencję TASS. – Bo takiego chamstwa nikt nie chciałby znosić, my też nie będziemy oczywiście”.
Zdaniem szefa resortu spraw zagranicznych, decyzja krajów zachodnich o wydaleniu dyplomatów Kremla, jest rezultatem szantażu ze strony Stanów Zjednoczonych.
“Jeśli prosi się jednego czy dwóch dyplomatów o opuszczenie jakiegoś kraju, a jednocześnie szepcze się do ucha przeprosiny, to od razu widać, że to wynika z potężnej presji, szantażu, który, niestety, stanowi główną broń Waszyngtonu na arenie międzynarodowej” – powiedział Ławrow na konferencji prasowej w Taszkencie.
26 marca Stany Zjednoczone poinformowały o natychmiastowym wydaleniu 60 rosyjskich dyplomatów (46 osób z ambasady w Waszyngtonie, dwóch z Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku. Za persona non grata uznano też 12 pracowników stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ. Waszyngton podjął też decyzję o zamknięciu rosyjskiego konsulatu generalnego w Seattle.
Z kolei Niemcy, Kanada, Polska i Francja wydalają po czterech dyplomatów, Litwa i Czechy – po trzech, Albania, Australia, Dania, Hiszpania, Włochy i Holandia – po dwóch, Węgry, Łotwa, Macedonia, Norwegia, Rumunia, Finlandia, Chorwacja, Szwecja i Estonia – po jednym, a Ukraina postanowiła wysłać od razu 13 rosyjskich dyplomatów.
To reakcja na próbę otrucia byłego pułkownika GRU Siergieja Skripala w Salisbury. Większość krajów europejskich oskarża o to Moskwę. Rosyjskie MSZ już oświadczyło, że nieprzyjazny krok ze strony tych krajów nie pozostanie bez odpowiedzi.
Kresy24.pl/AB


