Nie masz ze złymi pokoju, jak mawiał Lafontaine…
Przedstawicielka rządu litewskiego w okręgu wileńskim Vilda Vaičiūnienė twierdzi, że doszło do złamania ustawy o języku litewskim, ponieważ w Wilnie zawisło kilka tablic z nazwami ulic po polsku – zawsze na drugim miejscu.
Rozumiemy, że Polacy litewscy zachowywali się często fatalnie, np. romansując z Rosjanami przy okazji wyborów do parlamentu, ale na litość boską, pozwólcie ludziom używać takiego języka, jaki został im wpojony w domu.
W sukurs Polakom przybył jednak mer Wilna – Remigijus Šimašius – który w ogóle nie widzi problemu. “Tabliczki mają charakter dekoracyjno-historyczny” – mówi. “Pokazują, że jesteśmy otwarci na inne kultury” – dodaje.
Czuć w tym lekki powiew nihilizmu kulturowego, ale być może patriotyzm wielkoksiążęcy zbudować można tylko poprzez demontaż nacjonalizmu etnobałtyckiego?
Zachęcamy do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u: https://www.facebook.com/semperkresy/
Kresy24.pl

