Pogrążona w kryzysie Białoruś kombinuje jak wyciągnąć z obywateli brakujące sumy potrzebne na zmniejszenie deficytu budżetowego. Urzędnicy powracają do pomysłu wprowadzenia podatku od osób niepracujących, czyli tych, którzy nie przyczyniają się do powiększania państwowego budżetu, a jednocześnie korzystają z przywilejów socjalnych.
Obecnie białoruski rząd pracuje nad wprowadzeniem mechanizmu, za pomocą którego obywatele, którzy nie uczestniczą w tworzeniu dochodu budżetowego, będą odprowadzać podatek. Tym samym, będą kompensować część wydatków poniesionych przez państwo na usługi komunalne, leczenie i transport, z których korzystają niepracujący oraz ich rodziny.
Jak powiedziała dyrektor biura zarządzania finansowaniem sfery socjalnej i nauki Ministerstwo Finansów Białorusi, Swietłana Kretow, opracowana została już kategoria obywateli, których można uznać za „pasożytów”- szczegółów nie podała. Planowany podatek wyniesie 2,6 milioina rubli rocznie – czyli około 280 dolarów.
Według szacunków premiera Michaiła Miasnikowicza, na Białorusi jest około 450.000 ludzi, którzy nigdzie nie pracują i nie są zarejestrowani w urzędach pracy jako bezrobotni. Z prostego rachunku wynika, że do budżetu powinno wpłynąć około 126 mln dolarów.
Kresy24.pl/nn.by

