
Collage / AI
Dowódca 3 Korpusu armii ukraińskiej, generał Andrij Bilecki poinformował, że jego wojska “całkowicie odcięły wrogowi północny kleszcz”, którym próbował on okrążyć Łyman w obwodzie donieckim.
Rosjanie ponieśli tam ogromne straty w ludziach i sprzęcie i wycofali się. Zginęło nie tylko wielu rosyjskich żołnierzy, ale także oficerów, a liczba jednorazowo wziętych do niewoli jest – według wojskowych – największa od kilku lat.
To początek nowej ukraińskiej operacji “Vivaldi”, o której piszemy w materiale Ofensywa Vivaldi ruszyła! Zajmują tereny. “Będzie więcej” (WIDEO). W jej trakcie siłom Bileckiego udało się już w Donbasie odbić około 200 km kwadratowych terytorium.
Operacja ta była możliwa dzięki zastosowaniu przez ukraiński 3 Korpus bardzo silnej osłony wojsk z powietrza przed rosyjskimi dronami. Ta “żelazna kopuła” składa się z dużej liczby rozmieszczonych systemów walki radio-elektronicznej, które w trakcie trwania operacji lądowej w tym sektorze zneutralizowały blisko 20 tys. rosyjskich bezzałogowców.
Rosjanie nadal mają jeszcze wprawdzie w Donbasie “kleszcz południowy” w rejonie Dobropola, ale teraz już tych kleszczy nie zacisną i nie okrążą ukraińskiego tak zwanego “pasa twierdz”. “Pod Dobropolem sytuacja nadal jest trudna, ale kontrolujemy ją i skutecznie powstrzymujemy wroga” – ocenił gen. Bilecki.
Zdaniem ekspertów, blokując możliwość okrążenia Łymanu i innych ośrodków w “pasie twierdz”, dowództwo ukraińskie chce zmusić Rosjan do czołowego szturmu na te silnie umocnione miasta – Słowiańsk, Kramatorsk, Drużkiwkę i Konstantynówkę. Oznaczałoby to bowiem dla nich kolejne olbrzymie straty. Czy zdesperowane dowództwo rosyjskie zdecyduje się na taki krok – nie wiadomo.


