W Rosji narasta histeria na tle rzekomego zagrożenia ze strony ukraińskich terrorystów. Rosyjskie służby zaczęły masowe polowanie na “ukraińskie dywersantki” udające jakoby uchodźców z Donbasu.
Według Federalnej Służby Bezpieczeństwa, ukraiński Prawy Sektor od trzech miesięcy werbuje młode kobiety ze wschodniej Ukrainy, a potem szkoli je na snajperów i uczy podkładania materiałów wybuchowych. Kobiece komando terrorystyczne liczyć ma już około 30 osób. Rosyjskie służby przystąpiły do masowych rewizji uchodźców z Donbasu, wśród których mają jakoby ukrywać się dywersantki.
Wcześniej FSB poinformowała o schwytaniu w Moskwie 9 Ukraińców, którzy planowali zamachy bombowe w rosyjskiej stolicy i innych miastach. Skonfiskowano u nich broń i amunicję. Również FSB na Krymie twierdzi, że zatrzymała grupę dywersyjną Prawego Sektora. Jej członkowie także mieli jakoby przy sobie broń, materiały wybuchowe, kanistry z płynem zapalającym, respiratory i maski przeciwgazowe.
Z kolei w marcu w ramach akcji FSB o kryptonimie “Anakonda” pod podobnymi zarzutami zatrzymano w Rosji 25 Ukraińców. Mieli oni operować w małych 3-4-osobowych grupach, udając turystów. Wszyscy działali na zlecenie SBU – twierdzą rosyjskie służby.
Należy odnotować, że również ukraińskie media niemal codziennie donoszą o schwytaniu kolejnych rosyjskich dywersantów. Jednak w odróżnieniu od relacji rosyjskich, Ukraińcy często pokazują wideo z zatrzymań i podają personalia aresztowanych.
Kresy24.pl / dni.ru

