To nie byli chuligani, tylko doskonale wyszkolona bojówka paramilitarna, która udając kibiców przybyła do Marsylii, żeby wzniecić gwałtowne zamieszki w czasie sobotniego meczu Rosji z Anglią – twierdzi prokurator Brice Robin.
Wiadomo już, że w atakach na brytyjskich kibiców rannych zostało 35 osób. Jeden z Anglików jest w stanie krytycznym w szpitalu. Francuska policja przyznaje, że była praktycznie bezbronna wobec starannie zaplanowanego ataku Rosjan na Anglików.
„Nikt nas nie uprzedził: bądźcie gotowi na atak skrajnie agresywnych grup z Rosji” – mówi Dominique Mesquida, rzecznik francuskich oddziałów ds. tłumienia zamieszek ulicznych. Tymczasem Rosjanie byli doskonale zorganizowani i niemal przez trzy dni dokonywali ataków w Marsylii w sposób planowy.
Czytaj dalej na Reporters.pl
