
Stanowisko ukraińskiej artylerii. Fot. www.facebook.com/GeneralStaff.ua
Ukrainie nie powiodła się letnia kontrofensywa. W związku z tym na Zachodzie coraz głośniej słychać wezwania do kompromisu i przekazania Rosji okupowanych terytoriów ukraińskich. Głosy te wynikają jednak z błędnego przekonania, że Władimir Putin będzie zadowolony z utrwalenia obecnego status quo i nie będzie kontynuował agresji w tej czy innej formie. Pisze o tym „Foreign Policy”, analizując sytuację z dostawami broni na Ukrainę i wezwań pod jej adresem do kompromisu z agresorem.
Amerykańscy dziennikarze zwracają uwagę na to, że strategia partnerów zachodnich „w praktyce, jeśli nie w słowach” miała zapewnić Ukrainie przetrwanie, ale nie zdecydowane zwycięstwo. Obecnie na Zachodzie jest wielu ludzi, którzy naprawdę boją się, że Rosja może wygrać, więc czas na kompromis, zanim będzie za późno.
„Rzeczywistość na Ukrainie – a przede wszystkim w Rosji – sugeruje jednak, że opcja negocjacji nie jest możliwa. (…) Zwolennicy negocjacji zakładają, że Putin przyzna, że nie może osiągnąć bezpośredniego zwycięstwa i będzie usatysfakcjonowany dotychczasowymi zdobyczami terytorialnymi. Jednak pogląd o tym, że Putin rzeczywiście zgodzi się na negocjacje i będzie dążył do zakończenia wojny, ignoruje strategiczne znaczenie, jakie sama wojna nabrała dla jego władzy” – zauważa Foreign Policy.
Dziennikarze gazety zauważają, że rosyjska propaganda w dużej mierze odeszła od narracji o walce z nazistami na Ukrainie i przedstawia wojnę jako obronę ojczyzny przed atakiem kolektywnego Zachodu. A taka narracja, zdaniem autorów artykułu, oznacza dla Kremla, że wojna musi trwać, bo sam Putin nic nie zyska na jej zatrzymaniu.
„Wybór, jaki stoi przed Zachodem, nie leży pomiędzy wojną a kompromisem, ale pomiędzy porażką a zwycięstwem. Trajektoria, po której zmierza Zachód – utrzymanie obecnego poziomu wsparcia lub być może jego zmniejszenie poprzez naleganie na negocjacje – zwiększa szanse na porażkę. To jasne, że porażka „nie ograniczy się do Ukrainy. Zwycięska Rosja nie ograniczy się jedynie do okupacji pięciu zaanektowanych regionów i za ich pośrednictwem wpływów politycznych lub kontroli nad Kijowem” – czytamy w artykule.
Autorzy publikacji dodają, że po zwycięstwie na Ukrainie Rosja z pewnością będzie stanowić zagrożenie dla Mołdawii, a prawdopodobnie także dla krajów bałtyckich i Polski.
Opr. TB, foreignpolicy.com
