Rosjanie znaleźli sobie nowego męczennika. To morderca ormiańskiej rodziny z Giumri i dezerter z wojska Walerij Permiakow.
Jaki kraj i jakie czasy, tacy bohaterowie. W rosyjskim segmencie Internetu poszerza się akcja solidarności z dezerterem z bazy wojskowej w Giumri Tym samym, który podczas samowolki brutalnie zamordował sześć osób w ich własnym domu. Rosyjski żołnierz nie oszczędził nawet 2-letniego dziecka, a półroczny chłopiec ocalał tylko dlatego, że morderca „nieumiejętnie” dobił go bagnetem, kiedy zaciął mu się automat, z którego wcześniej rozstrzelał pozostałych członków rodziny.
I kiedy w Armenii wrze, a jej obywatele domagają się wydania zabójcy, w Rosji narasta spontaniczna akcja solidarności z „bohaterem”. Popularność zdobywa hasło „Je suis Valera”, a w Internecie, w serwisie społecznościowym VKontakte pojawiła się poświęcone mu strony. Oto treść wpisu na jednej z nich:
„Walerij Permiakow to rosyjski żołnierz, pełniący służbę w mieście Giumri (Armenia). Jest oskarżony o to, że rzekomo opuścił bazę wojskową i zastrzelił 6 osób. Nie badając szczegółów prozachodnie media pośpieszyły się z wysunięciem Walerze, a wraz z nim całej Rosji, oskarżenia. Zapytajmy jednak: – komu się to opłaca? Czy to nie w interesach Ameryki leży sianie wrogości między bratnim narodami? Czy to nie kraje Zachodu starają się urządzić w Armenii Majdan, aby zmusić kraj do wyjścia ze Związku Euroazjatyckiego? My, patrioci Rosji, nie pozwolimy naszym wrogom zwyciężyć w wojnie informacyjnej i mówimy gromkie „NIE!” próbom oczernienia przez Zachód i jego sługusów rosyjskiego bohatera Walerija Permiakowa!
W podobnym tonie utrzymane są liczne komentarze pod wpisem w obronie „więźnia sumienia”.
Kresy24.pl
