Sytuacja w kontrolowanym przez Rosję Naddniestrzu coraz bardziej przypomina Apokalipsę. Pracy nie ma co drugi mieszkaniec z tych, którzy jeszcze nie uciekli z kraju, a wszechwładne KGB wprowadziło rządy sadystycznego terroru.
Największa katastrofa cywilizacyjna ma miejsce w rejonie Słobodziejskim – faktyczne bezrobocie wynosi tam 75 proc. Pod rządami rosyjskiego “prezydenta” Jewgienija Szewczuka liczba bezrobotnych podwoiła się.
Rośnie też liczba tzw. “dobrowolnych niewolników” – codziennie przy drodze między Tyraspolem a Benderami setki, a niekiedy nawet tysiące ludzi żebrze o jakąkolwiek pracę – na dowolnych warunkach, za jakiekolwiek wynagrodzenie, choćby na jeden dzień.
Tymczasem według oficjalnej statystyki podawanej przez władze Naddniestrza, bezrobocie wynosi… zaledwie 2,95 proc. “i cały czas spada”. Wytłumaczenie tego cudu jest dość proste – zasiłek dla bezrobotnych wynosi tylko 20 proc. minimum socjalnego potrzebnego, żeby przeżyć.
W zamian “oficjalny bezrobotny” musi codziennie pracować na robotach publicznych, wykonując najcięższe i najbardziej szkodliwe prace. W tej sytuacji nawet skrajnie zdeterminowani obywatele nie chcą się rejestrować.
W ślad za brakiem pracy podąża gwałtownie rosnąca przestępczość. Nawet w środku dnia chodzenie po ulicach Tyraspola stało się niebezpieczne. Ale i tu w sukurs władzom idzie oficjalna statystyka – według niej w ciągu roku przestępczość na ulicach spadła o 50 proc., a wykrywalność wynosi 82 proc., w tym w przypadku zabójstw i chuligaństwa – 100 proc.
Czyżby Naddniestrze miało najskuteczniejszą policję na świecie? Nie. Po prostu doniesienia o przestępstwach nie są w ogóle przyjmowane, a policjanci wsadzają co pewien czas na chybił trafił kogoś z kartoteki, przypisując mu “potrzebne” przestępstwo.
O wiele większą czujność wykazuje naddniestrzańskie KGB w walce z wolnością słowa w Internecie, szczególnie po niedawnych wyborach w końcu listopada, w czasie których w sieci pojawiły się “nieprawomyślne opinie”, a wynik uzyskany przez zwolenników “prezydenta” Szewczuka wyraźnie go nie zadowolił.
Na jego osobiste polecenie służby ruszyły do działania natychmiast i nie przebierając w środkach. Każdy kto aktywnie korzysta z Internetu jest wzywany na przesłuchanie, w trakcie którego stawia się mu warunek: jeśli nie zaprzestanie krytyki pod adresem władz, KGB opublikuje w jego imieniu ekstremistyczny materiał, za który delikwent pójdzie siedzieć na wiele lat.
Jednocześnie służby żądają udostępnienia haseł do profili i grup społecznościowych. Kilka osób, które odmówiły, gorzko tego pożałowało: zmiażdżono im palce młotkiem. “Żadne międzynarodowe organizacje wam tu nie pomogą. Tu jest Rosja” – powiedziano im na odchodne.
Jednak nawet przekazanie służbom haseł do kont nie kończy sprawy. W następnej kolejności ofiara dostaje propozycję nie do odrzucenia: będziesz teraz masowo publikował dla nas “słuszne” treści na forach internetowych.
Tak więc internauci mają wybór: stać się rosyjskimi trollami lub iść do więzienia, w dodatku z połamanymi palcami. Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji mieszkańcy Tyraspola coraz częściej w ogóle rezygnują z Internetu. Kalkulacja jest prosta: jeśli nie będę miał dostępu do sieci to w nic mnie nie wrobią.
Dodajmy, że w tym samym czasie Unia Europejska przyznała władzom Naddniestrza ulgowe warunki prowadzenia handlu zagranicznego, a syn szefa MSW Maksim Kuzmiczew, który siedział w greckim więzieniu za ciężkie przestępstwa kryminalne, na prośbę Rosji został wypuszczony na wolność i wyjechał do Moskwy.
Polityczna głupota Unii Europejskiej to oczywiście nic nowego, ale w przypadku polityki wobec Naddniestrza osiągnęła ona chyba swoje apogeum. Dla tamtejszych rosyjskich władz to jasny sygnał: możemy zrobić z ludźmi wszystko, żadna Bruksela nie stanie w ich obronie i dalej pozwoli zarabiać naszym firmom.
Kresy24.pl
