Rosyjską Syberię i Daleki Wschód coraz gwałtowniej pustoszą pożary. To już druga wielka fala żywiołu w ciągu zaledwie półtora miesiąca. Sytuacja dawno wymknęła się spod kontroli rosyjskich władz. Dowodem tego jest zapowiedź Białorusi o wysłaniu do Rosji pomocy humanitarnej.
Mińsk zapowiedział, że wyśle pomoc humanitarną wartości 150 tys. USD do Chakasji i na Zabajkale, gdzie żywioł spowodował największe straty – podaje RIA Novosti. Według oficjalnych danych, w samej Chakasji całkowicie zniszczonych zostało blisko 2 tys. domów, a 5 tys. ludzi nie ma dachu nad głową. Zginęły 23 osoby. Są też 3 ofiary śmiertelne na Zabajkalu.
Płonie także Kraj Krasnojarski, Obwód Amurski, Buriacja, Ałtaj i Tuwa. Gwałtowny wiatr powoduje, że strażacy – choć łącznie jest ich kilka tysięcy – nie są w stanie zatrzymać ognia. Palą się głównie lasy, ale ogień zbliżył się także do kilku dużych miast i wielu mniejszych. W kłębach dymu jest m.in. Czyta.
Po przejściu żywiołu przez Chakasję, obecnie najgorsza sytuacja panuje w Buriacji. Według rosyjskiej telewizji, w ciągu doby płonący obszar powiększył się tam 5-krotnie i wynosi obecnie 32 tys. hektarów.
Z kolei na Zabajkalu płonie 60 tys. hektarów, ale ogień nie rozprzestrzenia się aż tak szybko. Łącznie na Syberii w ogniu stoi we wtorek ponad 100 tys. hektarów, czyli – dla zobrazowania – obszar o długości 1000 km i szerokości kilometra.
Poprzednia fala pożarów w Rosji w drugiej połowie kwietnia br. spustoszyła łącznie 250 tys. ha. Tak wygląda sytuacja w Chakasji z lotu ptaka po tamtej fali pożarów:
Kresy24.pl

