Minister spraw zagranicznych Austrii, obejmującej właśnie przewodnictwo w OBWE, oświadczył dzisiaj, że dla jego kraju sytuacja wewnątrz i dookoła Ukrainy będzie sprawą priorytetową.
Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie oczywiście nie posiada – w przeciwieństwie do NATO – sił zbrojnych, zdolnych do prowadzenia operacji militarnych.
Nie dysponuje również siłami pokojowymi, takimi, jakimi posłużyć może się Organizacja Narodów Zjednoczonych, a które wykorzystywane były m.in. w byłej Jugosławii.
Instytucja ta ma jednak długą tradycję, sięgającą lat 60. XX wieku, a za jej pomysłodawcę uważa się szefa dyplomacji PRL – Adama Rapackiego. Jej prestiż polegał na tym, że zrzeszała kraje po obu stronach żelaznej kurtyny.
Przywództwo – w dużej mierze mające charakter prezydencji, tak jak w UE – jest rotacyjne. Z dniem 1 stycznia 2017 r. objęła je Republika Austrii.
Młodziutki – zaledwie 30-letni minister spraw zagranicznych kraju “rakuskiego” – Sebastian Kurz wrócił właśnie z podróży, jaką odbył wraz ze swym ukraińskim kolegą Klimkinem do strefy ATO w Donbasie.
Wnioski z wyprawy zamieścił na twitterze: “Po dwóch dniach na wschodniej Ukrainie z powrotem w Wiedniu. Konflikt na Ukrainie i wokół niej jest priorytetem dla austriackiej prezydencji w OBWE”.
Dodał również, że podstawowym zadaniem dla misji OBWE będzie rozszerzenie kontrolowanej przez nią strefy na całe terytorium Donbasu.
Kresy24.pl



