Ministerstwo Obrony Rosji przyznało, że coraz częstsze awarie w rosyjskich siłach powietrznych i rakietowych są spowodowane słabym wyszkoleniem i brakami kadrowymi.
Po kolejnej katastrofie – tym razem śmigłowca Mi-28 pod Riazaniem – rosyjskie dowództwo najwyraźniej zaczyna być coraz bardziej zaniepokojone. 7 samolotów, dwie rakiety i śmigłowiec w ciągu zaledwie dwóch miesięcy to bilans wypadków, który trzeba jakoś wytłumaczyć, tym bardziej, że jedna z rakiet uległa awarii w czasie manewrów morskich w obecności samego Władimira Putina.
Zdaniem ministra obrony Siergieja Szojgu, winne jest słabe przygotowanie inżynieryjno-techniczne, a także wyszkolenie pilotów. Według niego, są to również skutki masowych zwolnień, które miały miejsce w rosyjskich siłach powietrznych 5-6 lat temu oraz zmniejszenia naboru pilotów i personelu technicznego.
Tymczasem w rosyjskiej armii wdrażana jest kolejna reforma – Wojska Obrony Powietrzno-Kosmicznej i Wojska Lotnicze zostały połączone w jedną formację, której nadano nazwę Siły Powietrzno-Kosmiczne. Wejdzie do nich zarówno obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa, lotnictwo ofensywne jak i satelity wojskowe.
Kresy24.pl


