Amerykańska Jamestown Foundation, która niedawno wydała raport poświęcony roli Polski z zapewnieniu bezpieczeństwa Państw Bałtyckich opublikowała kolejny, jeszcze bardziej interesujący z polskiej perspektywy, tym razem poświęcony roli Białorusi na wschodniej flance NATO. (The Growing Importance of belarus on NATO’s Baltic Flank).
Winien on być uważnie przeczytany w Warszawie co najmniej z trzech powodów. Oczywiście najistotniejsze są zawarte w nim tezy dotyczące polityki Mińska i ewolucji sytuacji geostrategicznej w regionie, ale nie tylko. Równie istotne są dość obrazoburczo brzmiące, zwłaszcza na tle dotychczasowego dyskursu na temat naszego wschodniego sąsiada tezy, które można w raporcie znaleźć, a które sprowadzają się w gruncie rzeczy do poglądu, iż dotychczasowe sądy upatrujące w Łukaszence i zbudowanym przezeń systemie rządów swego rodzaju endemit totalitaryzmu czy raczej autorytaryzmu, są jednostronne i w gruncie rzeczy nieprawdziwe. I znów, troczę jak w raporcie na temat możliwości obrony Bałtów, i z tego opracowania wypływają przejrzyste wnioski na czym winna koncentrować się polska polityka wobec Białorusi w najbliższych latach. Od razu rozwieję wątpliwości, wcale nie na promowaniu demokracji i wspieraniu opozycji. I wreszcie trzeba zwrócić uwagę, że autorem publikacji jest Glen E. Howard, czyli kierujący pracami Jamestown Foundation, dyplomata i uznany analityk, a w swoim czasie współpracownik Zbigniewa Brzezińskiego.
Jednak z pewnością najistotniejsze są kwestie militarne, na które Howard zwraca w swej analizie uwagę. Otóż jego zdaniem, zresztą od tego stwierdzenia zaczyna swój raport – nie ma obecnie państwa w Europie Środkowej od którego w takim stopniu jak od Białorusi, zależy równowaga sił w regionie.
Raportowi przyjrzał się i przeanalizował Marek Budzisz, baczny obserwator tego, co dzieje się na Wschodzie. Polecamy cały materiał…
Nowa misja Zachodu na Wschodzie – ocalić prezydenta Łukaszenkę


