Rosyjskie bombardowania celów w Syrii są nie do zaakceptowania. Moskwa popełnia śmiertelny błąd angażując się w ten konflikt – powiedział w niedzielę prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan i ostrzegł Moskwę, że naraża się na izolację w regionie.
W podobnym tonie wypowiadał się premier Wielkiej Brytanii David Cameron, który w wywiadzie dla BBC stwierdził, że działania Moskwy doprowadzą do wzrostu napięcia i dalszej destabilizacji regionu, a wspieranie przez nią rzeźnika Asada jest wielkim błędem.
Podjęta przez Rosję i Iran próba, by wesprzeć syryjskiego prezydenta i spacyfikować ludność nie zadziała, a jedynie wepchnie ich w bagno, z którego długo się nie wydostaną – oświadczył z kolei dwa dni wcześniej Barack Obama. To jest przepis na katastrofę. Odrzucamy rosyjską teorię, że każdy, kto się sprzeciwia al-Asadowi, jest terrorystą – powiedział Obama i zapewnił, że pod przewodnictwem USA międzynarodowa koalicja nadal będzie prowadzić naloty na cele dżihadystycznej organizacji, a Amerykanie dalej będą współpracować z umiarkowaną opozycją w Syrii.
Tymczasem rosyjskie siły powietrzne z bazy Hmelmin nadal nasilają naloty. Rosja twierdzi, że atakowane są wyłącznie cele terrorystów. W ciągu minionej doby samoloty Su-34 przeprowadziły 20 nalotów, Su-24M i Su-25 zbombardowały 10 obiektów w pobliżu miasta Jisr al-Shugur w prowincji Idlib. – Rosyjskie lotnictwo dokonało w ciągu trzech dni ok. 60 nalotów i zamierza zintensyfikować ataki – poinformował w sobotę przedstawiciel sztabu generalnego Federacji Rosyjskiej, gen. Andriej Kartapołow. Według jego słów, zniszczonych zostało ok. 50 obiektów, w tym centrum dowódcze oraz podziemny schron z arsenałem pocisków w okolicach miasta Ar-Rakka.
Kresy24.pl
