„Swój chłop” – pomimo zajmowanej wysokiej pozycji, mocno stąpa nogami po ziemi” – taki miał być przekaz wspólnej kośby Łukaszenki i jego francuskiego gościa Gerarda Depardieu, którą transmitowały w środę wszystkie media państwowe.
Białoruski prezydent zorganizował dla Depardieu krótką wycieczkę po terytorium prezydenckiej rezydencji „Oziernyj” ( tej oficjalnej), zaprezentował mu tradycyjny sprzęt rolniczy i przeszkolił w ręcznym koszeniu trawy.
Francuz był pod wrażeniem prostoty i białoruskiej organizacji produkcji, zafascynowany białoruskim porządkiem tak bardzo zapędził się w komplementowaniu gospodarza, że pięciokrotnie większą Białoruś nazwał małą Szwajcarią.
„Widzę tu farmy, zasiane pola, łąki i lasy. Wszystko to przypomina mi maleńką Szwajcarię – powiedział francuski aktor, którego cytuje agencja Biełta. – Widzę, że ludzie są tu szczęśliwi, w tym kraju powinno się wspaniale żyć – zachwycał się Francuz posługujący się rosyjskim paszportem, który dumnie prezentował dziennikarzom.
-Jestem tu dziś szczęśliwy, lubię białoruską przyrodę, piękne pejzaże i kobiety – dodał.
Przypomnijmy, Gerard Depardieu został wpisany przez Ukrainę na czarną listę działaczy kultury i sztuki z powodu jego powiązań z władzami rosyjskimi, a przede wszystkim za wypowiedź z sierpnia 2014 roku. Aktor powiedział wówczas: kocham Rosję i Ukrainę, która jest częścią Rosji.
Kresy24.pl/belta.by
