Nieznani sprawcy ostrzelali z granatnika przeciwpancernego jeden ze sklepów pod ukraińskim Mukaczewem na Zakarpaciu, gdzie niedawno doszło do krwawej walki między Prawym Sektorem a miejscową milicją.
Sprawców ostrzału na razie nie schwytano. Nie wiadomo, co było ich motywem. W ostrzale nikt nie ucierpiał, ale część budynku została zniszczona. Prokuratura i MSW twierdzą, że było to “chuligaństwo z użyciem broni palnej”, za co grozi do 7 lat więzienia.
Tymczasem władze Ukrainy bez uprzedzenia zamknęły na Zakarpaciu przejście graniczne z Węgrami Wiłok-Tiszabecs – podaje “Zakarpackij Korrespondent”. Na dojeździe do przejścia utworzyła się długa kolejka samochodów. Ludzie czekają w uciążliwym upale, licząc na to, że przejście zostanie jednak otwarte.
Prawdopodobnie przyczyną zamknięcia przejścia jest awaria ukraińskiego systemu elektronicznego. Nie wiadomo kiedy uda się go naprawić. Przypomnijmy, że po strzelaninie w Mukaczewie prezydent Petro Poroszenko zdymisjonował na Zakarpaciu szefów miejscowego MSW, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Straży Granicznej i cały personel służby celnej. Celników mieli zastąpić funkcjonariusze z innych regionów.
Kresy24.pl

