
Wołodymyr Zełenski podczas przemówienia z 7 maja. Fot. Youtube – Biuro Prezydenta Ukrainy
W ocenie Wołodymyra Zełenskiego sojusznicy Ukrainy obawiają się konsekwencji ewentualnej klęski Rosji. Chodzi o trudną do przewidzenia sytuację geopolityczną, z jaką mielibyśmy wówczas do czynienia.
Słowa ukraińskiego prezydenta padły 16 maja, w związku z rosyjską ofensywą w obozie charkowskim, a także ciężkimi bitwami na wschodzie. Zełenski przekazał wówczas, że w przeciągu tygodnia Rosjanie zdołali posunąć się nawet o 10 kilometrów w północnej części obwodu charkowskiego.
Odnosił się też do stanowiska Stanów Zjednoczonych, które sprzeciwiają się używaniu dostarczonej Ukrainie broni w atakach wymierzonych w terytorium Rosji. Zełenski odparł, że nie powinny istnieć w tej kwestii żadne zakazy, ponieważ chodzi o obronę Ukrainy.
Podczas spotkania z dziennikarzami powiedział też, że sojusznicy Ukrainy chcą, by Kijów wygrał, ale w taki sposób, by Rosja nie przegrała. W jego ocenie obawy dotyczą nieprzewidywalnej sytuacji geopolitycznej, do jakiej doprowadziłaby ewentualna klęska Rosji.
Jak podkreślają media, Rosja w ostatnich miesiącach utrzymała inicjatywę na polu bitwy, korzystając z opóźnienia w pomocy wojskowej dla Kijowa. Sytuację zmienia zatwierdzony niedawno pakiet pomocy ze strony USA w kwocie 61 miliardów dolarów. Kongres podkreślał jednak, że minie trochę czasu, zanim jego skutki zaczną być odczuwalne na polu bitwy.
swi/kyivindependent.com



