
Zdjęcie ilustracyjne AI
To był sabotaż od środka. Rosyjski marynarz służący na okręcie rakietowym „Sierpuchow”, przez wiele tygodni wnosił na pokład kanistry z benzyną, ukradł tajne dokumenty i czekał na odpowiedni moment.
Gdy nadszedł, przystąpił do działania, ogień zniszczył centrum dowodzenia i łączności okrętu. Chwilę później marynarza już nie było. Uciekł, a następnie dołączył do walczącego po stronie Ukrainy Legionu „Wolność Rosji”.
O niezwykłej historii rosyjskiego wojskowego opowiedział brytyjski Sky News. Marynarz występujący pod pseudonimem Goga służył jako radiooperator na korwecie rakietowej „Sierpuchow”, należącej do rosyjskiej Floty Bałtyckiej.
Dziennikarze magazynu rozmawiali z trzema żołnierzami legionu o tym, jak wygląda walka z własnym krajem. Jednym z rozmówców jest sabotażysta o pseudonimie Goga, który wzniecił pożar na rosyjskim statku.
Goga stwierdził, że od samego początku był kategorycznie przeciwny udziałowi w mordowaniu Ukraińców i dlatego zdecydował się na ucieczkę, będąc jeszcze na służbie w rosyjskiej marynarce wojennej.
Dorastał w Kaliningradzie w rodzinie wojskowych i służył jako radiooperator na „Sierpuchowie”. Okręt klasy Bujan-M był uzbrojony w pociski manewrujące Cyrkon i Kalibr. To właśnie tego typu rakiet Rosja wielokrotnie używała do atakowania ukraińskich miast.
Goga od początku wojny miał sprzeciwiać się udziałowi rosyjskiej armii w inwazji. Próbował nawet przekonywać kolegów, że wojna jest bezprawna. Zamiast zgody na odejście ze służby dostał jednak wezwanie do prokuratury wojskowej i oficjalne ostrzeżenie.
Jego wniosek o zwolnienie został odrzucony. Wtedy zdecydował się na znacznie bardziej ryzykowny plan. Goga nawiązał kontakt z Legionem „Wolność Rosji”. Po sprawdzeniu jego tożsamości i motywacji przygotowano plan sabotażu oraz ucieczki. Marynarz musiał działać tak, aby nikt na pokładzie nie zorientował się, co zamierza zrobić. Stopniowo wnosił więc na okręt kanistry z benzyną.
Jednocześnie zbierał tajne dokumenty. Kiedy uznał, że wszystko jest gotowe, wszedł do przedziału łączności i rozlał paliwo na sprzęt.
– Zacząłem wlewać paliwo do przedziału łączności i rozlewać je na sprzęt. Zanim to zrobiłem, zebrałem wszystkie tajne dokumenty i zabrałem je ze sobą – relacjonował.
Następnie ustawił timer zapłonu. I uciekł. Gdy opuszczał okręt, na jego pokładzie rozszalał się pożar. Ogień objął centrum dowodzenia i zniszczył elementy systemu łączności. Goga zaś – ruszył taksówką w kierunku granicy z Litwą.
Sabotaż spowodował poważne konsekwencje dla rosyjskiej jednostki, ale dla młodego Rosjanina, najważniejsze było jednak coś innego. Chciał uniemożliwić okrętowi udział w atakach na Ukraińców.
– Czuję jedynie ulgę, że na Ukrainie umrze mniej ludzi – powiedział, zapytany o możliwość zabijania Rosjan po dołączeniu do Legionu.
Goga ostatecznie znalazł się na Ukrainie i dołączył do Legionu „Wolność Rosji”, który skupia rosyjskich ochotników walczących przeciwko reżimowi Władimira Putina.
Dziennikarze Sky News zapytali go, co powiedziałby dziś rosyjskim żołnierzom. Jego odpowiedź była krótka: „Uciekajcie, głupcy. Zginiecie”.
Goga przekonuje, że nie chodzi mu jedynie o zakończenie wojny. Chce całkowitej zmiany rosyjskiego systemu politycznego. „Mówiąc wprost, zniszczyć cały system i odbudować go od podstaw – powiedział.



