Targowiska i bazary Białorusi świecą pustkami. Fala strajków handlarzy ogarnęła Baranowicze, Grodno, Słonim, Mohylew, Witebsk, Homel, Pińsk i wiele innych miast.
Przedsiębiorcy protestują przeciwko dekretowi Łukaszenki, który nakłada na nich wymóg posiadania dokumentacji potwierdzającej zakup towarów za granicą. Sytuacja jest szczególnie napięta w Baranowiczach, gdzie handlarze wtargnęli do budynku lokalnej administracji i zażądali negocjacji z władzami miasta – informuje Wiaczesław Pilipuk, szef organizacji indywidualnych przedsiębiorców “Perspektywa”.
Na razie nie strajkują handlarze z Mińska. Są w znacznie lepszej sytuacji materialnej niż pozostali – wyjaśnia Pilipuk. “Urzędnicy, którzy podejmują decyzje utrudniające pracę handlowców muszą być przygotowani na konsekwencje. Zaś przedsiębiorcy muszą mieć odwagę podejmowania własnych decyzji. Nikt za nich nie wywalczy ich praw” – mówi szef “Perspektywy”.
Przypomnijmy, że zgodnie z dekretem Łukaszenki nr 222, który wszedł w życie 1 lipca br., indywidualni przedsiębiorcy muszą posiadać certyfikaty i dokumentację na wszystkie towary wwiezione na Białoruś. Chodzi m.in. o rachunki i faktury na te towary. Do 1 marca 2015 roku można sprzedawać bez faktur jedynie towary sprowadzone z zagranicy przed wejściem w życie dekretu, czyli do wczoraj.
Kresy24.pl/charter97
