Ukraińska armia testuje w Mariupolu najnowszy wynalazek miejscowych konstruktorów wojskowych, który ma pozwolić odeprzeć rosyjską ofensywę. Pomysł trochę rodem ze Średniowiecza nie jest zbyt wyrafinowany, ale podobno nie do przebicia. I to w sensie dosłownym.
Chodzi o potężnie opancerzony jeżdżący mini-bunkier, z którego można prowadzić ogień do wroga będąc całkowicie bezpiecznym w środku. W zasadzie ów “sprzęt” ma jedną podstawową zaletę – ma tak monstrualnie gruby pancerz, że można w niego bezpośrednio walić z działa, moździerza czy granatnika nie powodując żadnej szkody. O zwykłych karabinach maszynowych nie wspominamy.
Ukraińscy wynalazcy twierdzą, że ich “pancerny domek” nie ma odpowiedników w żadnej innej armii świata. Można sobie tylko wyobrazić jak będzie wyglądał atak w wykonaniu oddziału złożonego z takich “domków”, sunących naprzód może i nieśpiesznie, za to nieubłaganie, a przy okazji rażących wroga ogniem. W obronie to się też nieźle sprawdzi – zapowiadają konstruktorzy.
Pierwsze testy “pancernych domków” polegające głównie na strzelaniu w nie z czego się da, wypadły pomyślnie. W związku z tym ukraiński sztab już zapowiedział podjęcie w najbliższym czasie ich seryjnej produkcji.
Kresy24.pl


