
Pasażerowie linii Pegasus Airlines na lotnisku po odwołaniu lotów. Zdjęcie: „Uwaga, Wiadomości”
W nocy z 1 na 2 września tureckie linie Pegasus Airlines odwołały rejs PC1456 z Bodrum do Moskwy. Samolot miał wystartować krótko po północy i rano wylądować na moskiewskim lotnisku Wnukowo. Ostatecznie połączenie zostało odwołane.
Jak informuje portal Dialog.UA, powołując się na dane FlightAware oraz monitoring rosyjskich i tureckich mediów społecznościowych, powodem miała być „sytuacja w przestrzeni powietrznej” Rosji.
To szczególnie istotne, ponieważ decyzja pojawiła się zaledwie dzień po ostrzeżeniu ukraińskiego prezydenta. 1 września Wołodymyr Zełenski, komentując kolejną falę rosyjskich ataków na ukraińskie miasta i infrastrukturę cywilną, zapowiedział działania mające doprowadzić do zwiększenia presji na rosyjską przestrzeń powietrzną.
Ukraiński prezydent ostrzegł linie lotnicze oraz osoby korzystające z rosyjskich lotnisk, że „niebo nad Rosją staje się całkowicie niebezpieczne”. Teraz pojawił się pierwszy sygnał, że ostrzeżenia te mogą być traktowane przez przewoźników bardzo poważnie.
W mediach społecznościowych pojawiły się doniesienia, że loty do Rosji miały odwołać również inne tureckie linie lotnicze. Na razie nie zostało to jednak oficjalnie potwierdzone.
Pegasus Airlines nie podały szczegółowego wyjaśnienia decyzji. Kolejny lot z Bodrum do Moskwy zaplanowano na 3 września i – w chwili publikacji informacji – nadal figurował w rozkładzie.
To oznacza, że nie wiadomo jeszcze, czy mamy do czynienia z pojedynczym odwołaniem, czy początkiem szerszego problemu z połączeniami lotniczymi do Rosji. Jednak moment jest wyjątkowo wymowny.
Rosja prowadzi intensywne ataki na Ukrainę, a wraz z nasileniem działań wojennych rośnie ryzyko związane z funkcjonowaniem rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Każde zakłócenie ruchu lotniczego może mieć poważne konsekwencje dla rosyjskich portów lotniczych i przewoźników.
Czy ostrzeżenie Zełenskiego zaczyna przynosić pierwsze efekty? Na razie brak oficjalnego potwierdzenia, ale odwołanie lotu tureckiego przewoźnika do Moskwy może być sygnałem, którego Kreml nie powinien ignorować.


