Wiktor Juszczenko jest pewien, że Ukrainę czeka kolejna rewolucja. „Czuję już zapach płonących opon i, uwierzcie, tym razem to będzie prawdziwy Majdan” – mówi były prezydent Ukrainy i radzi swoim rodakom, aby poparli nadchodzące protesty.
Gdyby nadzwyczajne zrywy “pomarańczowej rewolucji” i Euromajdanu przekształciły się w prawdziwy ruch polityczny, Ukraina byłaby już dzisiaj w zupełnie innym miejscu. Tymczasem aktywistów, którzy znaleźli się w strukturach władzy, “połknął” stary przegniły system i jest bliska rozpadu – uważa Juszczenko.
Jego zdaniem, państwa zachodnie nie udzielają Ukrainie należytego wsparcia. – Ukraińcy opowiedzieli się za członkostwem w NATO i usłyszeli, że jeszcze nie czas. To niepoważne. Jestem bardzo rozczarowany sygnałami, jakie płyną z Europy i USA. (…) Najbardziej zawiódł nas właśnie Zachód. Zostaliśmy praktycznie sam na sam z wrogiem – mówi Juszczenko w wywiadzie dla gordonua.com. i przypomina zobowiązania wynikające z memorandum budapesztańskiego, które zagwarantowało suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy w zamian za przekazanie Rosji strategicznej broni nuklearnej i przystąpienie do układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. – Zamiast wykorzystywać do maksimum ten atut, a nie mają go Gruzja, Azerbejdżan czy Mołdawia, uczestniczymy w negocjacjach z jakimiś Zacharczenko i Płotnickimi – zarzuca władzom w Kijowie.
Były prezydent jest przekonany, że 2/3 problemów, z któeymi boryka się kraj, Ukraińcy są w stanie rozwiązać samodzielnie, a o zdobycie wisienki na torcie, jaką jest eurointegracja, należy bezwzględnie zabiegać – nie zwracając uwagi na głosy, które będą pojawiać się na Zachodzie, że Ukraina „nie jest jeszcze gotowa” i że „czas jeszcze nie nadszedł”. – Trzeba jedynie konkretne rzeczy robić, a nie deklarować, że się je robi. Robić dla osiągnięcia strategicznego zwycięstwa i zwycięstwa w wojnie, dla zjednoczenia narodu i dla osiągnięcia celu w geopolityce. To wymaga wiele wysiłku, ale innej drogi nie ma – konkluduje Wiktor Juszczenko.
Kresy24.pl
