
Donald Trump, 2024 rok. Fot. Gage Skidmore (Wikipedia), CC BY-SA 2.0 / Wołodymyr Zełenski, fot. President.gov.ua (Wikipedia), CC0
Donald Trump w ostatnim czasie zdaje się zupełnie lekceważyć odpowiedzialność Rosji zarówno za sam wybuch wojny na Ukrainie, jak i ataki wycelowane w cywilów – przykładem ostatni koszmar w Sumach. Teraz dodatkowo amerykański prezydent odmawia Ukrainie w niezwykle ważnej kwestii.
Wczoraj Wołodymyr Zełenski wyraził chęć zakupu od Stanów Zjednoczonych systemów obrony powietrznej Patriot. Podkreślał, że chodzi o obronę ukraińskich miast przed atakami powietrznymi. Ukraiński prezydent wyrażał gotowość przystanięcia także na inne rozwiązania, jak dzierżawa nieużywanych systemów.
Donald Trump odrzucił jednak prośbę Zełenskiego stwierdzając, że ten ciągle poszukuje możliwości zakupu rakiet. Jednocześnie obwinił znów Kijów o… wywołanie wojny z Rosją:
Nie rozpoczynasz wojny przeciwko komuś 20 razy większemu, mając potem nadzieję, że ludzie dadzą ci kilka rakiet.
Wcześniej Zełenski zapewniał, że problemem nie są pieniądze, ponieważ Ukraina chce za zestawy zapłacić i nie prosi o dostawy za darmo. Kijów wielokrotnie także wcześniej wzywał sojuszników do rozszerzenia pomocy w zakresie obrony powietrznej.
Ukraiński prezydent wskazywał, że obecne systemy nie wystarczają, czego dowodem jest atak Rosji na Sumy – zginęło 35 cywilów, którzy wracali z kościoła po Mszy świętej. Tymczasem USA nie tylko nie oferują Ukrainie żadnego wsparcia, ale i nie godzą się na sprzedaż sprzętu.
Donald Trump po raz kolejny więc w niezwykle zastanawiający sposób mówi o „odpowiedzialności” za wybuch wojny na Ukrainie. Warto dodać, że także wspomniany atak na Sumy uznał za „straszny”, jednak zasugerował, że doszło do niego… przez pomyłkę. Nie podał oczywiście żadnych dowodów mających ten fakt potwierdzać.
swi/kyivindependent.com


