Dramatyczny wypadek wydarzył się we wtorek wieczorem 28 czerwca w obwodzie mińskim na Białorusi. Pierwszą ofiarą padł mieszkaniec wsi Kamionka, który zszedł do studzienki kanalizacyjnej żeby ją wyczyścić.
Podczas pracy na głębokości 6 metrów mężczyzna nagle stracił przytomność i spadł na dno. Z pomocą przyszli sąsiedzi; trzech mężczyzn kolejno wchodziło do studni i jeden po drugim tracili przytomność, spadając na dno.
Kiedy na miejsce przybyły służby ratownicze, wydobyto z otworu kanalizacyjnego ciała czterech mężczyzn bez oznak życia. Lekarz pogotowia stwierdził ich zgon. Według wstępnych ustaleń za śmierć mężczyzn odpowiadają opary toksycznych gazów nagromadzonych w studni.
Ale to nie wszystkie ofiary. Kiedy przybyli na miejsce tragedii dwaj ratownicy z ekipy podległej Ministerstwu ds. Sytuacji Nadzwyczajnych zeszli do studzienki, również stracili przytomność pomimo, iż wyposażenie byli w maski. Nieprzytomnych przewieziono do szpitala. Po kilku godzinach nie odzyskawszy przytomności zmarli.
Na miejscu zdarzenia trwają czynności wyjaśniające. Prowadzi je specjalnie powołany zespół biegłych Głównego Departamentu Śledczego MSW.
Kresy24.pl



