Aleksander Załdostanow ps. “Chirurg” pochwalił się swoimi planami dziennikarzowi “Komsomolskiej Prawdy” w pociągu, którym jedzie we wtorek z Orła do Brześcia. Zamierza tam dołączyć do swoich kolegów z putinowskiego klubu motocyklowego Nocne Wilki, których w poniedziałek polska Straż Graniczna nie wpuściła do Polski.
“Myślą, że jak zatrzymali 20 naszych ludzi to na tym się skończy. Ale nas jest znacznie więcej. I doprowadzimy naszą sprawę do końca” – odgraża się “Chirurg”. Zapowiada też, że przekroczy polską granicę bez motocykla, na piechotę, pomimo że – jak wiadomo – jego wiza Schengen została anulowana.
“Nie zrezygnujemy ze swojego planu, nie zmienimy trasy. Jeśli nie wpuszczą nas na motocyklach, w kolumnie, to będziemy przekraczać granicę pojedynczo w różnych punktach. Gdybyśmy z tego zrezygnowali to znaczy, że powinniśmy w ogóle zrezygnować z 9 maja, z grobów i pomników naszych żołnierzy, z naszej historii i wartości – najlepiej wtedy położyć się do grobu i umrzeć” – mówi z patosem putinowski motocyklista.
Najwyraźniej do świadomości Rosjanina nie dotarł jeszcze fakt, że Polska nie jest już częścią sowieckiego imperium i nie musi stosować się do poleceń z Kremla. Załdostanow nie może pogodzić się z myślą, że “jakaś Polska” w ogóle może nie przepuścić go przez swoje terytorium. W duchu kremlowskiej propagandy oskarża jednocześnie Polaków o “ciemnotę i rusofobię”.
Jednocześnie zdradza jaki jest rzeczywisty cel putinowskiego rajdu po Europie. “Następuje tam konsolidacja sił patriotycznych, które rozumieją, że źle się dzieje w królestwie pod nazwą Europa. Oni tego się bardzo boją. Bardziej niż czołgów” – mówi Załdostanow.
***
Cóż, widzieliśmy już w Polsce takie prorosyjskie “konsolidacje sił patriotycznych” – i w czasie Targowicy i w czasie bolszewickiej nawały na Polskę w 1920 roku, kiedy te “polskie siły” złożone z komunistów próbowały wbić obrońcom Warszawy nóż w plecy. Zawsze wycierały one sobie gębę hasłami o idącej jakoby dla Polaków wolności ze Wschodu.
Potem widzieliśmy te “patriotyczne siły” w akcji kiedy na zajętych przez sowietów Kresach wydawały katom z NKWD własnych współobywateli. A po 1944 roku te “patriotyczne siły” pomogły Stalinowi całkowicie zniewolić polski naród.
Takich krzykliwych demagogów, którym bliżej jest do Moskwy niż do własnych rodaków nigdy w Polsce nie brakowało. Raz było ich mniej, raz więcej. Teraz – na szczęście – zdecydowanie mniej. To fakt, że “w królestwie pod nazwą Europa źle się dzieje”. Nawet bardzo źle i coraz gorzej. Ale na pewno nie pachołki Putina będą nam je naprawiać. A już na pewno nie na polskiej ziemi.
Czytaj także: „Nocne Wilki” – drugie podejście. Tym razem jedzie 100 motocyklistów?
Kresy24.pl

