„Chcemy uniknąć poważnego sporu w sojuszu z powodów semantycznych — powiedział Johna A. Heffern, zastępca szefa działu europejskiego w Departamencie Stanu, z którym rozmawiał dziennik „Rzeczpospolita”.
Amerykański urzędnik nie wymienił wprost jako strony ewentualnego “sporu” Berlina, który wciąż podnosi argument o zapisie z umowy z Rosją z 1997 r. (NATO zapewniło w niej Rosję, że nie będzie rozmieszczać znacznych sił na terytorium nowych członków), jednak to właśnie Niemcy sprzeciwiały się ich budowie. Nieobecność stałych baz NATO ma zrekompensować „permanentna rotacyjna obecność wojsk USA”.
Heffern powiedział też, że na szczycie NATO, który odbędzie się w przyszłym roku w Warszawie, Ukraina nie zostanie zaproszona do sojuszu. Zapowiedział natomiast, że zgodnie z planem w przyszłym roku rozpocznie się budowa w Redzikowie pod Słupskiem wyrzutni amerykańskiego systemu obrony rakietowej, która ma bronić Europę i Amerykę… przed atakiem z Iranu.
Kresy24.pl/Rzeczpospolita


