Na razie jednak Prawy Sektor jest uznawany za byt przestępczy tylko w Mukaczewie na Zakarpaciu, gdzie niedawno doszło do strzelaniny pomiędzy bojówką tej nacjonalistycznej organizacji a miejscową milicją i ochroniarzami lokalnego oligarchy.
W związku z tą strzelaniną, w której zginęły 3 osoby, a 14 zostało rannych Prokuratura Generalna Ukrainy postawiła 6 członkom Prawego Sektora zarzuty mówiące o “dokonaniu aktu terrorystycznego” i “stworzeniu organizacji przestępczej” – poinformował starszy śledczy Andriej Popow.
Pytanie, czy organizacja, która w jakiejś miejscowości zostaje uznana za “przestępczą i terrorystyczną” może swobodnie działać w innych regionach kraju i być tam wręcz uznawana za siłę patriotyczną?
Tymczasem nowy gubernator Zakarpacia Giennadij Moskal oskarżył Prawy Sektor o to, że “wbił nóż w plecy Ukrainie”. “Uważam, że jak oni chcą walczyć w obronie kraju to niech wstępują do regularnej armii. Ale jak ich wcielać, skoro – jak mówi mi kierownictwo komisji poborowej – 80 proc. z nich ma na koncie po 3-4 wyroki?” – ubolewa Moskal.
Przyznaje też, że Zakarpacie jest faktycznie opanowane przez przemytnicze klany, panuje bezprawie, a kontrabanda masowo jedzie na Słowację i do Polski.
Skandal wywołał także widoczny na zdjęciach i filmie ze strzelaniny samochód Prawego Sektora z polską rejestracją. Okazuje się, że pochodzi on z całej partii samochodów, które Prawy Sektor otrzymał od polskich wolontariuszy w ramach wsparcia dla tej organizacji.
Auta te zostały wyposażone w specjalny uchwyt do karabinów maszynowych i miały być używane w rejonie działań wojennych. “W tej sytuacji Prawy Sektor będzie musiał zapomnieć o jakiejkolwiek pomocy z Polski, a pewnie także z innych krajów”- napisał ukraiński dziennikarz i bloger Ołeksandr Poddubny.
Kresy24.pl
